Bardzo łatwo jest grzeszyć, ale trudno jest modlić się za grzech, wyznać go i prosić o przebaczenie. Dla mnie wyznanie mojego wielkiego grzechu jest jak śmierć.
Mam 53 lata i przez całe życie starałam się żyć zgodnie z moim sumieniem. Ale na mojej duszy spoczywa ogromny ciężar. 20 lat temu zgrzeszyłam przeciwko mojej córce.
Moja jedyna córka bardzo cierpi z powodu moich przeszłych czynów. Nie ma życia, a ja boję się przyznać do tego, co zrobiłam. 20 lat temu mój mąż zostawił mnie i odszedł do innej kobiety. Nie interesowało go wychowanie córki. A ja harowałam jak wół, żeby zapewnić godne życie mojej jedynaczce. Pracowałam od rana do wieczora, córka miała 15 lat. Byłam zmęczona i zapracowana więc nie zauważyłam żadnych zmian w moim dziecku… Czy powiedziałabyś, że byłam złą matką?
Pewnego dnia moja 15-letnia córka powiedziała mi, że jest w ciąży. Moja córka zawsze spędzała noc w domu, dobrze się uczyła, a ja nie mogłam zrozumieć jak to się stało.
Następnego dnia odwiedziłyśmy ginekologa, była w 10 tygodniu ciąży. Lekarz wyjaśnił, że nie powinniśmy pozbywać się dziecka, ponieważ moja córka może być bezpłodna. Maria, tak miała na imię moja córka, przedstawiła mnie przyszłemu ojcu dziecka, Dawidowi. Był dwa lata starszy od niej.
Tego wieczoru siedziałam zamyślona. Młodzi ćwierkali. A ja wciąż myślałam, co powinnam zrobić?
Skonsultowałam się z przyjaciółką, miała wiele znajomości, mogła pomóc. Trzy dni później pojechałyśmy do kliniki w sąsiednim mieście. Lekarz zbadał moją córkę i powiedział, że wszystko jest w porządku. Sama poszłam po wyniki.
Wtedy wszystko wydawało mi się w porządku. Mieć dziecko w wieku 16 lat? Co ze szkołą, uniwersytetem. Bardzo chciałam, żeby moja córka zdobyła dobre wykształcenie. Wtedy poprosiłam lekarza w klinice o pomoc.
Przekazałam darowiznę na fundusz kliniki. Załatwiłam , aby moja córka urodziła w tym szpitalu. Przez całą ciążę Dawid i Maria kłócili się, a potem godzili. Każdego dnia Maria wymyślała nowe imiona dla nienarodzonego dziecka.
Mój wnuk urodził się 20 marca, przeprowadzono cesarskie cięcie. To był chłopiec, 4 kg 300 gramów.
Lekarz zapytał mnie:
-Może zmienisz zdanie?
Byłam przekonana, że to dziecko nie jest nam potrzebne.
Tego dnia zrzekłam się dziecka zamiast córki. Kiedy moja córka się obudziła, powiedziałam jej, że chłopiec urodził się martwy. Moja córka wpadła w histerię, a ja byłam szczęśliwa, że wszystko poszło tak, jak chciałam. To ciężki krzyż, który dźwigam od ponad 20 lat.
Moja córka skończyła szkołę i rozpoczęła studia. Na trzecim roku studiów Maria wyszła za mąż za Dawida.
Babcia Dawida zostawiła im mieszkanie w centrum miasta. Mają wszystko oprócz dzieci. Mają już za sobą 4 próby zapłodnienia in vitro. Moja córka jest leczona od 10 lat. Sprzedałam swoje mieszkanie. Kupiłam jednopokojowe mieszkanie. Resztę pieniędzy przeznaczyłam na leczenie córki. 6 miesięcy temu u Marii zdiagnozowano niepłodność.
Dawid, jak prawdziwy mężczyzna, długo to znosił, ale się poddał. Wczoraj moja córka przyszła do mnie ze łzami w oczach i powiedziała, że jej mąż poprosił ją , aby pozwoliła mu odejść. Chce mieć dzieci. Choć dla Marii odejście męża było bolesne, następnego ranka sama złożyła pozew o rozwód.
-Nie mogę odebrać mu szansy na szczęśliwe rodzicielstwo. To niesprawiedliwe z mojej strony. Gdyby nasz syn żył, wszystko byłoby inaczej. Bylibyśmy szczęśliwą, kompletną rodziną – powiedziała moja córka.
Moja dusza boli i cierpi. Chciałam jej wszystko wyznać, ale się powstrzymałam. Czy ona mnie zrozumie? Czy mi wybaczy? Jak mogę znaleźć mojego wnuka i czy on teraz tego potrzebuje? Boże, wybacz mi ten grzech!




