Anna zawsze była władczą kobietą. Nie tolerowała nieposłuszeństwa, zwłaszcza ze strony własnego syna. Więc kiedy Franek przyprowadził do domu dziewczynę ze wsi, Anna była zła. Gdyby tylko wiedziała, co to dla niej oznacza!
Anna wychowywała syna samotnie: jej mąż zginął tragicznie, gdy Franek miał zaledwie trzy lata. Od tego czasu charakter kobiety tylko się zahartował: z wrażliwej i czułej stała się władcza i surowa, a jej syn nie pamiętał jej innej.
Gdy Franek miał 23 lata, poznał Zosię przez wspólnych znajomych. Od razu zrozumiał, że to kobieta dla niego. Zaczęli się spotykać i wkrótce Franek poprosił ją, aby z nim zamieszkała. Anna jednak od pierwszego poznania czuła niechęć do przyszłej synowej i robiła wszystko, aby się jej pozbyć.
Zosia była piękną, miłą, uczciwą i pracowitą dziewczyną, ale cokolwiek zrobiła lub powiedziała, Anna wyśmiewała się z niej. Raz nawet pojawiła się w miejscu pracy dziewczyny i wywołała skandal.
Następnie Anna udała się do wioski, aby odwiedzić rodziców Zosi. Tam również nie mogła się powstrzymać przed wywołaniem skandalu. Później wszyscy sąsiedzi szeptali: “Zosia zdecydowała się ‘poderwać’ chłopaka z miasta ze względu na metry kwadratowe”. Zosia nie mogła już tego znieść, nigdy wcześniej nie została tak upokorzona. Odeszła od Franka i poprosiła go, by nigdy więcej jej nie szukał ani się z nią nie kontaktował.
Anna była szczęśliwa. Ale czy przyniosło to szczęście jej synowi?
Minęło dziesięć lat, Franek nadal się nie ożenił. Jego matka wyprowadziła się nawet do samotnej siostry i zostawiła mu mieszkanie, ale on nie potrafił znaleźć “swojej” kobiety i stworzyć rodziny.
Później Anna uświadomiła sobie: “Zrujnowałam życie własnemu synowi nadmierną troską…”. Teraz prosi Boga o wybaczenie za to, ponieważ uważa, że złe podejście do Zosi i zniszczenie związku jej i Franka jest jej największym grzechem.




