Spotykam się z Markiem od około roku. Jest miły, opiekuńczy i czuły, ale jest jedna rzecz… Od dłuższego czasu mieszkam sama, a mój chłopak nadal mieszka z rodzicami, chociaż ostatnio przyjeżdża do mnie i zostaje na noc. Jak można sobie wyobrazić, zazwyczaj przychodzi z pustymi rękami.
Jest dorosłym mężczyzną, więc dużo je i nie narzekałabym na to, gdybym nie zauważyła, że zaczęłam kupować trzy razy więcej jedzenia i zdałam sobie sprawę , że mnie po prostu na to nie stać, więc zasugerowałam mu , żeby następnym razem zrobił zakupy.
Zanim przyjechał, zadzwonił do mnie i powiedział, żebym nic nie gotowała. Ucieszyłam się, bo pomyślałam, że ugotujemy coś razem, więc ładnie się ubrałam, przygotowałam świece i wyjęłam wino. Ale moja radość trwała tylko do momentu, w którym … wyjął z torby pudełko z ziemniakami i kotletami. Powiedzieć, że byłam zaskoczona, to mało. Potem kilka razy próbowałam mu powiedzieć, że nie chcę jeść jedzenia przygotowanego przez jego matkę, ale wydawał się mnie nie słyszeć.
Od kilku miesięcy, kiedy mnie odwiedza, jemy od czasu do czasu jedzenie przygotowane przeze mnie i przez jego matkę.
Nie wiem, jak mu wytłumaczyć, że tak nie powinno być , że chcę, żebyśmy razem gotowali, a nie jedli jedzenie od jego mamy!
Co mam zrobić w tej sytuacji?




