Znajdujemy się obecnie w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Mamy trójkę dzieci – córkę, która jest w 9 klasie i dwóch synów, którzy są jeszcze w przedszkolu.
Po ślubie udało nam się kupić własne mieszkanie. Chociaż jest małe i skromnie, jest lepsze niż wynajem. Czuję się wyczerpana i zmęczona biedą. Zaczynam tracić panowanie nad sobą w kontaktach z dziećmi. Wydawałoby się, że mój mąż ma pensję, która powinna wystarczyć nam na miesiąc… ale musimy zapłacić za media, kupić artykuły spożywcze, spłacić kilka długów – i nic nie zostaje.
Szczerze mówiąc, z miesiąca na miesiąc jest coraz trudniej. Rachunki za media są coraz wyższe, a do tego dochodzą nowe wydatki. W przyszłym roku moi synowie pójdą do pierwszej klasy. Muszę kupić tyle rzeczy, plecaki i artykuły papiernicze. Muszę też odłożyć coś na edukację córki.
Nigdy nie byliśmy szczególnie bogaci, ale starczało nam na wszystko, czego potrzebowaliśmy A teraz jest tak ciężko, że nie możemy sobie pozwolić na kupno nowych ubrań czy wyjście na pizzę.
Powodem tego jest zwolnienie mojego męża z pracy. Po tym nasze życie zmieniło się diametralnie. Podczas gdy mój mąż miał dobrą posadę, ja nawet nie pracowałam. Wraca do domu prawie w nocy,szybko kładzie się spać. Musi wcześnie wstawać – dojazd do nowego biura zajmuje mu dwie godziny. Znalazłam już pracę dla siebie, chociaż nie jestem przyzwyczajona do pracy, ale co można zrobić?
Moja pensja nie jest zbyt wysoka, ale praca ma swoje plusy. Jest blisko domu, mój grafik jest świetny, a zespół dobry. Mogę iść do domu w porze lunchu i coś ugotować lub posprzątać. Kiedyś miałam możliwość chodzenia do salonu na zabiegi i manicure, ale teraz całą pensję wydaję na zakupy spożywcze. Ostatnio myślę, że takie trudne czasy będą jeszcze długo trwały. Okres beztroski minął. Jedyne o czym myślę to pieniądze, ile mi zostało, skąd je wziąć i jak przeżyć do następnej wypłaty.
Jestem już tym zmęczona! Rozmawiałam z mamą i poważnie zastanawiam się nad rozwodem. Łatwiej będzie mi być samej. Moja mama zajmie się dziećmi, nie ma nic przeciwko, są już duże. Znajdę normalną pracę i wystąpię o alimenty. Sprzedamy mieszkanie i się podzielimy! Teściowa też prowokuje takie myśli. Ciągle poucza mnie o życiu. Np. że tak nie można, jesteście rodziną, mąż robi co może, nie siedzi na kanapie, a ty rzucasz się na niego.
– Kiedy zarabiał dobre pieniądze, potrzebowałam go, ale teraz już nie.
Nie wiem już, co robić. Z jednej strony będzie mi naprawdę łatwiej samej, a z drugiej chcę przejść przez te wszystkie problemy z mężem.Jestem kompletnie zdesperowana i nie wiem, co dalej. Co byś zrobiła na moim miejscu?




