-Nie rób tego! Zostawiasz mnie na ulicy z dziećmi! Gdyby Igor żył, nawet nie pomyślałby o czymś takim! płakała do telefonu, przekonując teściową, by tego nie robiła, ale to wszystko było na próżno
Przede wszystkim Maria kochała pieniądze, do granic manii, do drżenia kolan i chciwego, głodnego spojrzenia. Gromadziła je wśród książek, ubrań, starych pudełek z przyprawami i importowanych herbatników. Zawsze żyła bardzo skromnie, oszczędzając na wszystkim, a w domu miała już sporą sumę pieniędzy. Tyle że nigdy jej to nie wystarczało. Kiedyś, właśnie z tego powodu, jej jedyny syn Igor opuścił dom, gdy tylko skończył szkołę. Z powodu jej chciwości na pieniądze był gorzej ubrany niż ktokolwiek inny i często był głodny; oszczędzali w domu dosłownie na wszystkim. Kobieta w ogóle nie zwracała uwagi na syna, a przede wszystkim lubiła zamykać się w swoim pokoju i liczyć banknoty – nie daj Boże, żeby syn ją okradł. Chłopiec wiedział o tym i widział, gdzie chowa pieniądze, ale miał silny charakter i sumienie nie pozwalało mu skrzywdzić matki.
Sylwię poznał po szkole, poszli razem do pracy w fabryce. Po ślubie przenieśli się do nowego dwupokojowego mieszkania, które fabryka przydzieliła im jako pracownikom.
Pewnego razu, gdy urodził się ich drugi syn Michał, na progu ich mieszkania pojawiła się dziwna kobieta. Najpierw zapytała o Igora, a potem o imiona wnuków.
-Czyje wnuki? Sylwia nie zrozumiała.
-Moje wnuki! – odpowiedziała nieznajoma. Sylwia wygoniła szaloną babcię-oszustkę za drzwi i trzasnęła drzwiami. Igor powiedział, że dorastał jako sierota.
Mężczyzna zmarszczył brwi, gdy usłyszał o wizycie, a potem opowiedział Sylwii wszystko o swoim dzieciństwie, o chciwości, o biedzie. Kobieta rozpłakała się – czy to prawda, że jej teściowa zamykała swojego małego synka w domu na cały weekend, zostawiając mu tylko kawałek czarnego chleba i wodę z kranu?
– Nie chcę jej znać! – postanowiła stanowczo, ale serce ją bolało i chciała wiedzieć, dlaczego matka Igora tak postąpiła.
Sama znalazła jej adres i poszła do niej z młodszym synem. Maria nie otworzyła całkowicie drzwi, rozmawiała z synową przez łańcuch. Chłopiec był kapryśny – chciał wody, więc Sylwia poprosiła, żeby ich wpuściła i dała mu pić. Ale Maria powiedziała, że ma wysokie ciśnienie, więc porozmawia z nimi innym razem. Sylwia musiała zapukać do drzwi sąsiadów i poprosić ich o pomoc.
– Szczerze mówiąc, twoja teściowa postradała zmysły! – powiedziała sąsiadka – Możesz w to uwierzyć? Kilka lat temu poszła i napisała wniosek o odcięcie prądu i wody. Powiedziała, że nie da za to ani grosza! Wyobraź sobie! Wciąż chodzi do fabryki, żeby się wykąpać, bo czasami tam stróżuje, i chodzi do toalety za starymi garażami! Kładzie się spać razem ze słońcem i pewnie razem z nim się budzi!
Sylwia wróciła do domu pod ciężkim wrażeniem i nie chciała znać teściowej ani jej więcej widzieć.
Smutek uderzył w jej rodzinę niespodziewanie – Igor zginął tragicznie w wypadku przy pracy.
Sylwia spędziła miesiąc w szpitalu cierpiąc na załamanie nerwowe, a jej przyjaciele i koledzy z pracy na zmianę opiekowali się dziećmi.
Jej rodzice mieszkali za granicą, więc nie mogli przyjechać tak szybko. Tak więc nikt nawet nie odwiedził jej przez cały miesiąc, dobrze, że personel szpitala był sumienny i uważny.
Po powrocie do domu stopniowo doszła do siebie, ale wydarzenia potoczyły się w sposób, którego nikt nie mógł sobie wyobrazić. Matka Igora otrzymała rekompensatę pieniężną i pomoc z fabryki za wypadek syna i nie dała Sylwii ani grosza, i w dodatku poskarżyła się dyrektorowi, aby pomógł jej pozwać synową o mieszkanie, wymyślając straszne kłamstwa.
Dzięki kłamstwom, łapówkom i niesłychanej zuchwałości Maria wyrzuciła Sylwię z mieszkania, nie pozwalając jej nawet zabrać mebli ani sprzętu AGD. Kobieta nie miała innego wyjścia, jak tylko jechać do rodziców.
Maria szybko sprzedała wszystko, nawet swoje mieszkanie, i spędziła resztę życia licząc pieniądze.
Sąsiedzi podnieśli alarm – smród z jej mieszkania był zbyt uciążliwy. Sylwia przyszła na jej pogrzeb sama, bez dzieci. Ponieważ Maria nie miała nikogo oprócz wnuków i synowej, to oni odziedziczyli wszystko.
Sylwia początkowo chciała odmówić, ale po namyśle zgodziła się i przelała wszystko na konta dzieci.




