Wędkowałem z przyjacielem nad rzeką, kiedy usłyszałem dziwne piski. Podpłynąłem do miejsca, z którego dochodził dźwięk i znalazłem plastikową torbę z kociętami. Tylko jedno z nich wciąż walczyło o życie. Zabrałem kotka do domu, ponieważ czułem się za niego odpowiedzialny po tym, jak go uratowałem.
-Chyba sobie żartujesz! Wszystko, co robisz, to przynoszenie obrzydliwych rzeczy do domu. Nie dość, że jestem na nie uczulona, to jeszcze on jest ślepy! Zastanawiałeś się, kto będzie po nim sprzątał? Osobiście wyrzucę go przy pierwszej okazji! – moja była żona krzyczała i biła mnie szmatą, podczas gdy ja karmiłem kociaka i myślałem o złożeniu pozwu rozwodowego.
Potem czekał mnie trudny okres. Najpierw rozwód i skandale mojej byłej, a potem samotne życie, które trwało 10 lat . Przez te dziesięć lat Basia, jak nazwałem kota, była u mojego boku. Spała na moim ramieniu, dużo mruczała, a jedyne, czego wymagała, to żebym ją karmił i sprzątał po niej toaletę.
Nie jestem biednym człowiekiem, a mając dużą firmę, często wyjeżdżałem na wakacje do różnych krajów. Mogłem mieć różne towarzystwo – od mojej mamy po hałaśliwą grupę starych znajomych, a Basia idealnie pasowała do każdego z nich.
Wszystko zmieniło się w Sylwestra 2010 roku. Wypiłem szampana, obejrzałem sylwestrowy program w telewizji i poszedłem spać. Wcale nie byłem w nastroju, bo cały czas gryzła mnie myśl, że zaraz skończę 40 lat, a nadal nie mam własnej rodziny i moje życie jest puste. Zasnąłem z tymi myślami.
Śniło mi się, że moja Basia mówi do mnie:
-Jeśli możesz mi obiecać, że będziesz mnie kochał tak samo, nie utopisz mnie w foliowym worku, pozwolisz mi spać obok siebie i czasem mnie nakarmisz, to pomogę ci znaleźć najlepszą żonę. Obiecujesz mi?
Nie wiem, czy coś na to odpowiedziałem, bo obudziłem się z ostrym bólem i okazało się, że Basia podrapała mi nogę tak mocno, że całe łóżko było zalane krwią. Nigdy wcześniej się to nie zdarzyło, więc nie wiedziałem jak zareagować i poszedłem do apteki.
Tam poznałem moją przyszłą żonę . Teraz mamy dwójkę dzieci, które uwielbiały Basię.
Niestety, kilka dni temu zmarła. To była rodzinna tragedia, bo była kochana przez wszystkich domowników. Wcześniej znów przyszła do mnie we śnie i powiedziała:
-Niedługo odejdę. Przykro mi. Dbaj o siebie i swoją rodzinę.




