Miałem 22 lata, kiedy poznałem Izę. Zostaliśmy sobie przedstawieni przez wspólnych znajomych i zakochałem się. Dziewczyna odwzajemniła to uczucie. Postanowiłem przedstawić ją mojej matce. Z jakiegoś powodu moja matka nie od razu polubiła moją przyszłą narzeczoną. Była prostą dziewczyną ze wsi, a dla mnie była najlepsza…
Kiedy miałem dwadzieścia dwa lata, przyprowadziłem Izę do domu. Kiedy moja matka zobaczyła ją po raz pierwszy, nie mogła ukryć rozczarowania. Z jakiegoś powodu myślała, że na pewno będzie miała synową z dużym posagiem i wyglądem aktorki lub supermodelki.
Iza była zwykłą wiejską dziewczyną z ciężko pracującej, ale biednej rodziny. Mimo to sprawiała, że czułem się szczęśliwy. Ale moja matka zdawała się stracić rozum po spotkaniu mojej ukochanej. Najpierw przy każdej okazji przypominała mi, że zasługuję na lepszą partię niż jakaś prosta dziewczyna z odległej wioski. Potem podzieliła się swoim “nieszczęściem” z kolegami z pracy, a oni zrobili prawdziwe zamieszanie: stwierdzili, że ona leci na mieszkanie.
I wtedy moja matka wytoczyła “ciężką artylerię” – sama zaczęła upokarzać Izę. Specjalnie dowiedziała się, gdzie pracuje moja ukochana i urządziła tam skandal. Ostatnią kroplą, która przepełniła kielich cierpliwości i całkowicie zrujnowała nasz związek, była wizyta mojej matki u rodziców Izy. pół wioski oglądało “przedstawienie”. Moja matka wyzywała zarówno moją ukochaną, jak i jej krewnych, obrzucała ich błotem i nazywała oszustami. Bez względu na to, jak bardzo starałem się załagodzić sytuację, po tym incydencie Iza, z którą już planowaliśmy ślub, zniknęła z mojego życia. Żegnając się, powiedziała mi, żebym nigdy jej nie szukał. Wreszcie moja mama mogła odetchnąć z ulgą – nikt nie wtargnie do jej cennego mieszkania.
Od tamtej pory minęło dziesięć lat. Wciąż nie wybaczyłem mojej matce. Relacje między nami nigdy się nie ociepliły, więc zaraz po przejściu na emeryturę przeprowadziła się do domu swojej siostry na wsi. A może myślała, że jeśli będę mieszkał sam, szybciej znajdę partnerkę. Miałem wiele kobiet, ale z żadną z nich nie chciałem myśleć o rodzinie, komforcie rodzinnym i posiadaniu dzieci.
Podczas rzadkich wizyt mojej matki widzę, jak żałuje, że ingerowała w mój związek z Izą. Raz nawet zalała się łzami i przyznała, że uważa ten czyn za największy grzech w swoim życiu. Przede wszystkim obwinia siebie, że posłuchała wszechwiedzących koleżanek. Przecież one od dawna wożą wnuki do szkoły i mimo kłótni w rodzinie czują się potrzebne na tym świecie, a moja mama jeszcze nie została nawet teściową….




