Kilka tygodni temu odwiedziłam służbowo dom opieki. Muszę przyznać, że nie lubię tam chodzić. Ci bezbronni starsi ludzie mają na mnie silny wpływ, martwię się o nich i jest mi przykro gdy na nich patrzę. Nie mogę pogodzić się z faktem, że na tej ziemi jest tak wiele złych dzieci – dzieli się z nami swoją historią Zuzanna.
Przy oknie stała starsza pani. Miała na sobie lekkie ubranie, żadnych butów, tylko skarpetki.
Podeszłam do niej i zapytałam :
– Dlaczego jest Pani tak lekko ubrana? Przeziębi się Pani. Pomogę , chodźmy, dobrze?
– Nie! Nic mi nie jest. Mój syn niedługo po mnie przyjedzie, czekam na niego i…
Zanim biedna kobieta zdążyła dokończyć, przyszły pielęgniarki i zabrały ją.
Kiedy byłam w biurze dyrektora, zapytałam go, dlaczego ta Pani jest w takim stanie. Opowiedział mi następującą historię:
-Dwa tygodnie temu syn przyprowadził ją do naszego domu, zostawił, obiecując wrócić za kilka dni, ale nie wrócił. Nie ma go, a matka codziennie czeka przy oknie na powrót ukochanego syna. Kobieta nie ma nic. Jest pod opieką państwa, jej emerytura jest przekazywana na nazwisko syna.
– Czy mogę coś zrobić, aby pomóc tej biednej kobiecie? – zapytałam.
– Niestety, nic. Nie nauczy pani jej syna rozsądku, a resztą zajmiemy się sami, dziękuję!
Od tamtej pory codziennie myślę o tej kobiecie. Nie mogę zrozumieć, jak syn może tak okrutnie traktować swoją matkę…




