Kiedy kilka lat wcześniej mój syn ożenił się ze studentką, która przyjechała z wioski na studia. Zdecydowali, że zamieszkają z nami. Dom jest przestronny, z wystarczającą ilością miejsca dla wszystkich.
I tak, w ciągu kilku lat, teściowie zaczęli odwiedzać swoją córkę i zięcia, rzekomo w celu świętowania wszelkiego rodzaju świąt, jakie można sobie wyobrazić. Obchodzono nie tylko Boże Narodzenie, urodziny, ale także święta zawodowe. Na szczęście tylko te, które dotyczyły członków ich rodziny. Ponadto za każdym razem, gdy przyjeżdżali, z jakiegoś powodu ciągnęli ze sobą przyjaciela, brata lub kto wie kogo jeszcze. I za każdym razem było tak samo:
-Och, nie mieliśmy zamiaru jechać, to było takie nagłe. Nie zdążyliśmy nawet kupić prezentów.
A kiedy siedzieli przy stole, mówili:
-Nie będziecie mieli nic przeciwko, jeśli zostaniemy przez kilka dni? To nie było pytanie, ale stwierdzenie faktu.
Innego dnia teściowie powiedzieli, co następuje:
-Wkrótce nasza najmłodsza córka skończy szkołę i pójdzie na studia. Będzie musiała codziennie dojeżdżać , więc może będzie lepiej jeśli zamieszka z wami.
Słuchałam tego i nagle coś mi strzeliło do głowy. Wtedy zdałam sobie sprawę, że nie zamierzam dłużej tolerować tych bezczelnych ludzi. Szczerze mówiąc, kocham moją synową jak własną córkę, jest wspaniałą dziewczyną, żoną i gospodynią. Aż trudno uwierzyć, że to są jej rodzice! To zupełnie inni ludzie! Moja synowa jest miła, dobrze wychowana, ma dobre maniery, jest skromna. A ci ludzie są bezczelni, bezceremonialni, kochają gratisy. Oczywiście nie chciałam urazić synowej, więc postanowiłam później osobiście porozmawiać z jej rodzicami i jasno wytłumaczyć, że to nie oni będą prowadzić mój dom, tak samo jak nie oni będą decydować o tym, kto z nami zamieszka. Ale synowa mnie uprzedziła:
-Drodzy mamo i tato, kiedy moja siostra przyjedzie na studia, będzie mieszkać w akademiku tak samo jak ja! Ten dom nie jest nasz, my też jesteśmy tu tymczasowo, dopóki nie rozwiąże się kwestia naszego własnego mieszkania. A stawianie rodziców męża przed faktem dokonanym jest co najmniej przejawem złego wychowania. Muszę też dodać , że to wyjątkowo niegrzeczne, że pojawiacie się bez zapowiedzi.
I tak synowa wszystko załatwiła. Potem wszystkie święta obchodzili w swoim domu. I nigdy więcej nie przyjechali do nas bez zapowiedzi.




