Dziadek mieszka w naszej wiosce i wszyscy znają go jako doskonałego szewca (a raczej jedynego). Ludzie często zwracają się do niego o pomoc, niezależnie od tego, czy potrzebują wymiany zamka, czy obszycia buta, a on pomaga im za niewielką opłatą.
Zeszłej zimy ja również potrzebowałem takich usług. Zwróciłem się więc do niego.
– Synu, to zajmie pół godziny, poczekaj- powiedział staruszek, gdy zobaczył mój problem.
Zaprosił mnie do swojego domu, gdzie miał warsztat. Starzec natychmiast zabrał się do pracy, rozmawialiśmy na ogólne tematy, takie jak pogoda i wiadomości z wioski.
Na kredensie zauważyłem wiele zdjęć z różnych lat, a szczególnie spodobało mi się ostatnie zdjęcie szewca stojącego na tle nietypowych dla naszej okolicy domów. Zapytałem go, gdzie to było. Odpowiedział, że 3 lata temu odwiedził swojego brata, który mieszka w Niemczech.
Zapytałem go więcej o jego podróż, a on powiedział, że nie widział swojego brata od dłuższego czasu i ogólnie był zadowolony.
– Chcesz, żebym ci powiedział, dlaczego ludziom żyje się tam lepiej? – zapytał mnie dziadek, nadal hałasując swoją maszyną do szycia.
– To będzie interesujące- odpowiedziałem z zainteresowaniem.
I zaczął opowiadać. Spójrz, co zostawię moim dzieciom? Tę zardzewiałą maszynę i zrujnowany dom, prawda?
To będzie dla nich więcej zamieszania niż pożytku. To właśnie przydarzyło się mojemu ojcu i dziadkowi, i to samo dzieje się z większością ludzi w naszym kraju. Każdy zaczyna prawie od zera.
A tam wszystko jest inne, mają wszystko dobrze ugruntowane, a dom, który zostawił ich dziadek, może być dla prawnuków. Ludzie zostawiają tam głównie dobra zgromadzone przez pokolenia. Są tam znacznie bardziej elastyczni w kwestii dziedziczenia, podczas gdy w naszym kraju wnuki walczą ze sobą jak wrogowie o jednopokojowe mieszkanie babci.
Powiedział również, że ludzie tam myślą strategicznie o przyszłości. Mają dobrze rozwinięte międzypokoleniowe relacje majątkowe i dlatego żyje im się lepiej. Wszyscy przestrzegają tam prawa, niezależnie od statusu społecznego.
Buty zostały naprawione, mistrz otrzymał zapłatę, pożegnaliśmy się i poszedłem do domu, myśląc, że ten dziadek miał rację – budujemy, nie myśląc, czy nasz budynek będzie jeszcze stał za sto lat.
Oczywiste jest, że cała ta historia ma podłoże finansowe – nie te pensje, nie te możliwości…..




