Miałam wtedy 19 lat. Mój wujek pomagał mi jak tylko mógł, wspierając mnie, bym kontynuowała studia i nie szła do pracy. Przez kilka lat pomagał mi finansowo w tajemnicy przed rodziną. Jestem bardzo wdzięczna wujkowi za wszystko, co dla mnie zrobił. Potem wyszłam za mąż i mam dzieci.
Razem z mężem mieszkamy w mieszkaniu, które odziedziczyłam po dziadkach. Wynajmujemy mieszkanie mojego męża. Pieniądze z czynszu za mieszkanie męża przeznaczamy na spłatę kredytu. Wzięliśmy kredyt hipoteczny z zamiarem zapewnienia każdemu dziecku mieszkania na start. Niedawno zmarł mój ukochany wujek. Dałam jego żonie pieniądze na pogrzeb. Na pamiątkę dobra, które wujek dla mnie uczynił, zajęłam się całą płatnością za pogrzeb. Po wujku został syn, ma 24 lata. Adam jest szczęśliwie żonaty, żona mojego kuzyna ma 30 lat. I ma dziecko, 9-letniego syna. Mieszkali w wynajętym mieszkaniu – wujek nie akceptował małżeństwa syna i przez ostatnie kilka lat prawie ze sobą nie rozmawiali. Kilka miesięcy temu Adam i jego żona wprowadzili się do ciotki.
Po śmierci wujka jego krewni przypomnieli sobie, że mieszkanie po babci miało być podzielone po połowie między mnie i wujka. Za życia wujka nikt nigdy nie powiedział, że wujek postąpił źle, zrzekając się spadku na moją korzyść. A teraz postanowili “przywrócić sprawiedliwość”.
Na początku ciotka i jej synowa po prostu nas odwiedziły. Z zazdrością rozglądały się po mieszkaniu. Ciotka powiedziała:
-Nie rozumiem, jak mój mąż mógł odmówić czegoś takiego!
Delikatnie zmieniłam temat rozmowy na inny, kiedy to powiedziały.
Czułam się bardzo niekomfortowo, że działania dorosłego, szlachetnego człowieka były kwestionowane dopiero po jego odejściu.
– Tak chcielibyśmy mieć przynajmniej jedno mieszkanie, ale własne! Bez urazy teściowo, dobrze mieszkasz i kochasz mojego syna. Ale osobne mieszkanie to osobne mieszkanie! – powiedziała żona mojego kuzyna do ciotki. Potem zaczęły przychodzić do mnie jedna za drugą.
Chodziłyby tak w kółko, gdyby pewnego dnia nie spotkały się na moim progu. Ciotka wychodziła z mieszkania, a jej synowa miała właśnie zapukać do drzwi. Spotkały się, spojrzały na siebie uważnymi spojrzeniami i zaczęły się kłócić.
– Po co ty tu przychodzisz? Też masz na oku to mieszkanie? Dostanę wszystko, nie zobaczysz ani grosza od naszej rodziny! krzyknęła ciotka na synową.
– Przecież już mi obiecała! Mówiłaś : sprzedamy mieszkanie i dam wam pieniądze! krzyknęła jej synowa.
– Heh, heh! Wcale nie zamierzam niczego sprzedawać! Skąd wam to przyszło do głowy? – wtrąciłam.
Kobiety były już zjednoczone przeciwko wspólnemu wrogowi:
-Musisz! Mój mąż był głupcem, a ty musisz postąpić słusznie! – Sprzedaj mieszkanie, daj nam pieniądze, chcemy podróżować! synowa dotrzymywała kroku ciotce.
Zamknęłam drzwi i odgrodziłam się od tych wariatów, tak na wszelki wypadek. Obrazili się na mnie i teraz opowiadają wszystkim, jaka jestem chciwa i jak oszukałam ich na połowie mieszkania. Ale nie zwracam na nich uwagi – uważam, że nie jestem nikomu nic winna.




