Historia ma swoje korzenie w szkole.
16 lat temu. Miałam 14 lat i byłem w 8 klasie. W naszej klasie była dziewczyna, miała na imię Kasia.
Była bardzo piękna i mądra.
Zawsze dostawała same piątki. Jej rodzice należeli do komitetu rodzicielskiego i byli bardzo aktywni w szkole.
Mieszkaliśmy w tej samej dzielnicy. W sąsiednich domach.
Ta dziewczyna lubiła wszystkim dogryzać, mówiąc: “Nie uczycie się dobrze i będziecie dozorcami albo będziecie pracować w McDonaldzie”. Chłopcy biegali za nią , ale ona z nikim nie rozmawiała.
To było zrozumiałe. Po szkole uczęszczała na dodatkowe zajęcia. Miała plan na życie. Robiła wszystko, by to osiągnąć. Rodzice zawsze stawiali ją nam za wzór.
Po 8 klasie nasze drogi się rozeszły, ja poszedłem do szkoły zawodowej, a ona do średniej szkoły. Potem był zjazd, kilku przyjaciół zaprosiło mnie na niego, usiedliśmy w restauracji i rozeszliśmy się.
Potem, kilka lat później, pojawił się Facebook, a ona znalazła mnie i innych kolegów z klasy i dodała nas wszystkich. Jej zdjęcia pokazują pracowite, burzliwe życie, wycieczki zagraniczne i tak dalej.
Tak naprawdę nie komunikowałem się z nią, nie dbałem o nią. Po półtora roku przestała publikować swoje zdjęcia i rzadko pojawiała się w sieci.
Ogólnie rzecz biorąc, zdystansowała się tak bardzo, jak tylko mogła.
A potem zostałem zhakowany, założyłem nową stronę i zupełnie o niej zapomniałem. Czas szybko zleciał.
Teraz mam 30 lat. Idę powoli alejką i słyszę, jak ktoś mnie woła. Odwracam się i widzę kobietę po czterdziestce, najwyraźniej po jakichś kłopotach lub przejściach.
Mówi : Waldek, nie poznałeś mnie?
-Nie, kim jesteś?
-Cóż, to ja, Kasia, pamiętasz mnie, byliśmy w tej samej klasie.
I wtedy zaczęło do mnie docierać. To była ona.
Ta sama Kasia z mojej klasy, świetna uczennica i wzór do naśladowania.
– Tak, cześć, nie poznałem cię.
-Jak się masz? Co robisz?
– Nic, pracuję i czasami wychodzę.
– To świetnie, ja nie pracuję, zostałam zwolniona.
-Co się stało?
-To długa historia. Proszę pożycz 1000 zł, naprawdę tego potrzebuję, wkrótce zwrócę.
Nie wiem co we mnie wstąpiło, ale dałem jej 1000 zł.
I nigdy więcej jej nie zobaczyłem. Nie znalazłem jej też na Facebooku.
Myślę, że znajdziesz morał w tej historii.




