Jestem pewna, że wiele osób po przeczytaniu mojej historii powie: “Chciałabym mieć jej problemy…”. Ale ja po prostu nie mogę.
Nie mogę być bezczynna. Moja córka każe mi zajmować się domem i działką. Ale jaką działką? Przecież nie mam dwudziestohektarowej działki na wsi. Zamiatam , myję okna, pielę, wynoszę śmieci, podlewam ogród.
I co z tego, co ja robię? Nie mogę oglądać telewizji. Mam dość idiotyzmów na ekranie. Wydaje mi się, że programy są robione dla ludzi niedorozwiniętych umysłowo albo dla głupich.
Tylko młodsze pokolenie pewnie mnie zrozumie – wyłączyłam telewizor, okresowo błądzę po internecie, oglądam stare filmy.
Uświadomiłam sobie prostą prawdę: człowiek dostaje emeryturę po to, żeby cały wolny czas spędzać w szpitalu czy przychodni. Mnie taki los nie spotkał. Dzięki Bogu, nie narzekam na swoje zdrowie.
W wielu krajach emeryci mogą podróżować po świecie. Ale ja z moją emeryturą nie mogę nigdzie pojechać.
Dla mnie emerytura to prawdziwa kara. Od kilku lat nie mogę przyzwyczaić się do tego, że nie muszę nigdzie wychodzić rano.
A jeśli nie ma się zajętego umysłu, można kompletnie zwariować.
Jeśli są tu jacyś emeryci, powiedzcie mi… Co robicie na emeryturze? Czy macie jakieś hobby? Grupy zainteresowań?




