To było tak dawno temu, że powinnam już o tym zapomnieć, ale kiedy patrzę na moją dorosłą córkę, ciągle przypominam sobie tamtą nauczycielkę….
Kiedyś wezwała mnie do szkoły z powodu zachowania mojej córki. Było to po sprawdzianie z matematyki.
-Proszę zobaczyć co pani dziecko zrobiło podczas testu!
Kot wyskoczył na mnie z kartki jak żywy.
-Narysowała go… zamiast pisać test… – kontynuowała nieco łagodniej nauczycielka – Nie besztaj jej. To talent. Widzisz… Ona napisze ten test po szkole…
Po powrocie do domu nie odezwałam się do dziecka ani słowem, jakby nic się nie stało.
Minęły lata , a moja córka została malarką. To było tak, jakby jej pierwsza nauczycielka rzuciła zaklęcie. Nadal miło ją wspominam i życzę jej zdrowia i długiego życia.




