Moja żona i ja przeprowadziliśmy się właśnie do miasta. Dostałem tam pracę. Mój szef to miły człowiek, z którym od razu się polubiliśmy. Akurat miałem przerwę i zadzwoniłem do żony.
Słowo w słowo zaczęliśmy się kłócić o to, że dziecko potrzebuje specjalnego jedzenia dla niemowląt, a my nie mamy na to pieniędzy. Wypłata będzie dopiero za tydzień.
Mój szef przypadkiem podsłuchał tę rozmowę. Nic nie powiedział, tylko poprosił mnie o pożyczenie mu samochodu na godzinę, ponieważ jego był w naprawie. Nie miałem nic przeciwko, dałem mu kluczyki i wróciłem do biura.
Przyjechał dokładnie godzinę później.
Wieczorem zobaczyłem, że w moim samochodzie jest dużo mleka modyfikowanego dla niemowląt, pełny bak benzyny i pięćset złotych. Nic nie rozumiałem. Zadzwoniłem do niego. Powiedział mi, że to bonus albo nagroda. Jakkolwiek to nazwać. Dodał też, że jeśli to nie wystarczy , mam dać mu znać, a on wszystkim się zajmie.
I chociaż pracuję u niego dopiero od kilku miesięcy, okazał się bardziej ludzki niż ci, z którymi pracowałem przez lata. Jednak nadal są mili i bezinteresowni ludzie! Cieszę się, że mogę pracować ramię w ramię z takimi ludźmi.




