Doskonale wiedziałam, kiedy mój mąż zaczął mnie zdradzać…
Żyjemy razem 25 lat. Trzeba przyznać, że to szmat czasu, żeby poznać każde spojrzenie, gest i co i jak… Miałam dwa wyjścia – albo się rozwieść, albo to zaakceptować.
Postanowiłam to zaakceptować, mam 45 lat. Nie chcę zmieniać domu, dzielić majątku… Myślałam, że prędzej czy później będzie miał dość kochanki i wróci do mnie, na swoją spokojną wyspę.
Mój mąż był szczęśliwy… Rozumiałam, że układa mu się z nią dobrze. Ale potem coś się dramatycznie zmieniło. Więc postanowiłam się z nią zobaczyć. Wzięłam ciasteczka i poszłam ją odwiedzić.
Poszłam do niej, przedstawiłam się jako żona jej kochanka i powiedziałam, że musimy porozmawiać.
Dziewczyna była młoda, zadbana… Bała się mnie, myśląc, że będę się z nią kłócić o męża, ale ja po prostu chciałam z nią tylko porozmawiać.
Zrozumiała, że przyszłam z dobrymi intencjami, otworzyła drzwi, zaproponowała kawę i poszła nastawić czajnik.
Zaczęłam jej mówić, że mój mąż stał się nerwowy. Poprosiłam ją, żeby robiła wszystko jak dawniej, żeby był wesoły. Niestety, ona chciała mieć rodzinę, dzieci, a mój mąż ma już córkę, która jest w tym samym wieku, co jego kochanka…
Dziewczyna zaczęła przepraszać i powiedziała, że obiecał jej ,że odejdzie ode mnie.
Wtedy powtórzyłam, że nie chcę się z nią kłócić. Pokazałam jej moje zdjęcia z młodości, zdjęcia mojego męża i dzieci. Zaczęłam jej tłumaczyć, że mój mąż nie jest już młody, że niedługo zachoruje na zapalenie prostaty i inne tego typu rzeczy, że będzie wolał siedzieć w domu zamiast szaleć na mieście.
Zarumieniła się i przyznała, że nie chciał z nią nigdzie chodzić. Powiedziała mi, że młodzi chłopcy często ją podrywają, ale ona ich odrzuca. Była zaskoczona moją mądrością. Zaczęła nawet prosić mnie o radę, mówiąc, że jej mama taka nie jest, nie da się z nią rozmawiać.
Była bardzo młoda i głupia. Musiała porozmawiać z kimś dorosłym, z matką… Przytuliła mnie nawet, gdy mnie odprowadzała, jakby dziękując mi za wskazanie jej właściwej drogi.
Ona i mój mąż wkrótce się rozstali. Oboje nie chcieli żadnych problemów. Ona zrozumiała swój błąd, a on chętnie zrzekł się wszelkiej odpowiedzialności.





