Życie Marii nigdy nie było łatwe. Wcześnie straciła rodziców. Kiedy wyszła za mąż, myślała, że to będzie na zawsze. Że mąż będzie jej wsparciem i opoką. Tak się nie stało, rozwiedli się. Maria została sama z małym synkiem . Wszystko potoczyło się w banalny sposób. Były mąż przyszedł pewnego dnia, spakował swoje rzeczy i odszedł do innej kobiety. Maria oczywiście się martwiła, ale nie załamała się. Nie miała do tego prawa. Miała syna.
Sześć lat później Maria poznała nowego mężczyznę. Wyszła za mąż, a on zaakceptował jej syna jak swojego. Wyprawili huczne wesele. Kobieta myślała, że wreszcie znalazła silnego mężczyznę.
Niedawno spotkałam ją w supermarkecie niedaleko mojego domu. Maria poszła tam do pracy na pół etatu. Okazało się, że teściowa Marii jest bardzo chora i przykuta do łóżka. Jej mąż jest dobrym człowiekiem, ale zawsze jest zajęty. Dlatego cały trud opieki nad teściową spadł na wątłe barki Marii.
A jej mąż jest tu i tam. Zawsze jest zajęty.
-Jak sobie radzisz sama?
– To bardzo trudne. Ale trzeba mieć pieniądze, żeby zatrudnić pielęgniarkę. A jeśli pracuję, a potem oddaję pensję, to jaki jest sens pracy? Zdecydowaliśmy więc, że sama będę opiekować się teściową.
Minęło kilka miesięcy. Maria bardzo schudła, zmizerniała. Wróciła do pracy. Teściowa oddała duszę Bogu, cierpiała. A jej mąż, jak się okazało, gdy Maria opiekowała się jego chorą matką, wynajął mieszkanie i zabawiał się z inną dziewczyną. A kiedy Maria się o tym dowiedziała, poprosił ją o opuszczenie mieszkania….




