Za kilka miesięcy mój syn miał się żenić. Jednak jeszcze nie poznał rodziców swojej wybranki. On i Sandra spotykali się od nieco ponad roku, a nawet mieszkali razem. Sandrę widziałam dwa razy w życiu. W końcu przed ślubem zaprosiła mojego syna do domu rodzinnego, aby przedstawić go swoim rodzicom.
Znajomość z przyszłą teściową początkowo nie przebiegała dobrze. Od progu Barbara zapytała go, jak będzie nosił Sandrę na rękach, skoro jest taki chudy, a ona waży więcej od niego. Nasz syn jest bardzo dobrze wychowanym facetem, więc tylko uśmiechnął się na to dziwne pytanie.
Następnie dzieci zostały zaproszone do stołu. Ale prowokacyjne pytania się nie skończyły. Barbara kontynuowała:
-Dlaczego tak mało zarabiasz? Dlaczego nie możesz zapłacić za wymarzone wesele dla mojej córki? Jeśli nie masz na to pieniędzy, to weź je od rodziców. A może oni ci nie pomagają? Nie jesteś w stanie utrzymać przyszłej żony?
Podobne pytania powtarzały się przez cały wieczór. Kiedy mój syn szykował się do powrotu do domu, Barbara powiedziała mu, że wszyscy poprzedni chłopcy Sandry wydawali się być poważniejsi.
Po spotkaniu z rodzicami Sandry, mój syn wrócił do domu bardzo zły i smutny. Opowiedział nam o wszystkim i powiedział, że nie chce tak żyć. Oczywiście ta wiadomość nas zszokowała. Ale to jest jego wybór. Musimy go w tym wspierać, skoro podjął już decyzję.
Kiedy Sandra dowiedziała się o tej wiadomości, była bardzo zła. Krzyczała, wyzywała go i zachowywała się w bardzo nieodpowiedni sposób. To było ich ostatnie spotkanie. Potem mój syn zaczął bardzo ciężko pracować, aby uciec od tego wszystkiego. Teraz ma cel – kupić własny dom. I nie chce słyszeć o nowym związku.
Czy uważasz, że mój syn postąpił słusznie?




