Od dzieciństwa Filip żył z jednym marzeniem –odnaleźć swoją matkę. Obiecał sobie, że nic go nie powstrzyma i ją odnajdzie. Kiedy mieszkał w sierocińcu, nie miał takiej możliwości. Ale kiedy stał się dorosły, zdecydował, że nadszedł czas, aby spełnić swoje marzenie.
Filip nigdy nie myślał o swoim ojcu. On po prostu dla niego nie istniał. Ale chciał odnaleźć matkę i spojrzeć jej w oczy. Chciał wiedzieć, dlaczego go porzuciła . Wiedział, że jeśli nie dowie się prawdy, to pytanie będzie go prześladować do końca życia. Nie szukał winnych, chciał tylko poznać powód .
Był silnym i zdrowym chłopcem, który został umieszczony w sierocińcu, gdy miał zaledwie rok. Jego opiekunowie powiedzieli mi o tym. Nikt go nie adoptował. A im starsze dziecko, tym mniejsze szanse na adopcję.
Nikt nie wie, jak to się stało, ale Filipowi udało się zdobyć informacje o swojej matce. Kilka miesięcy po rozpoczęciu poszukiwań stanął na progu domu swojej matki. Bardzo trudno było mu zapukać do jej drzwi. Serce waliło mu tak, jakby chciało wyskoczyć.
Usłyszał kroki za zamkniętymi drzwiami. Jego czoło pokryło się potem. Dopiero teraz zdał sobie sprawę, że wcale nie był przygotowany na takie spotkanie. Co powinien powiedzieć? Jak powinien się zachować? Może nie powinien był tu przychodzić?
Drzwi otworzyła kobieta. Filip milczał.
– Jesteś ze spółdzielni? – zapytała kobieta;
Filip milczał i nie wiedział, co powiedzieć. Kiwnął głową w milczeniu.
– Śmiało, wejdź.
Wszedł do mieszkania. Od pierwszej chwili zdał sobie sprawę, że kobieta żyła bardzo biednie. Były tam podarte tapety i stare połamane meble. Filip postanowił zadać jej pytanie:
– Co się stało?
– Gdzieś w łazience jest przeciek.
Naprawił mamie rurę i w tym czasie wszystko stało się dla niego jasne. Nie było już wątpliwości, że to jego mama. Dlatego tak dziwnie wygląda – jest niepełnosprawna. Widać to było po rachunkach na stole i książkach na półkach.
Kobieta zaprosiła go do kuchni i poczęstowała herbatą. Jej mieszkanie było okropne. Chłopak zapytał:
-Dlaczego nikt nie pomoże pani w remoncie? Nie ma pani dzieci?
– Miałam syna. Został mi odebrany, gdy był niemowlęciem. Powiedziano mi, że nie będę w stanie sama wychować syna. Urodziłam się jako normalne, zdrowe dziecko. A kiedy byłam dzieckiem, zostałam potrącona przez samochód, przechodząc przez przejście dla pieszych razem z moją matką. Moja mama zginęła na miejscu, ale ja cudem przeżyłam. Po tym nie mogłam wrócić do normalnego życia. W ten sposób zostałam sama. Nie dano mi nawet szansy na normalne życie.
Filip wysłuchał kobiety i zrozumiał, dlaczego zrobiła to, co zrobiła. Wybaczył jej. Postanowił, że na razie będzie milczał, a potem znajdzie odpowiednie słowa. Na razie pomoże jej z naprawami i nowymi meblami.




