Przez całe życie zawsze oszczędzałam na sobie. Jeśli nie miałam wystarczająco dużo pieniędzy, nie robiłam sobie paznokci. Wybierałam spacerem z synem a swoją wizytę u lekarza przekładałam. Kupiłam kolejną parę trampek dla mojego dziecka i szłam na spacer w moich znoszonych baletkach. Dzwoniłam do babci i pytałam ją o jej stan zdrowia, nawet jeśli nie miałam energii na przetworzenie informacji, a głowa mi pękała. Wracałam do domu na piechotę zamiast brać taksówkę. Co z tego, że padało?
Niosłam ciężkie torby z targu, ciężki plecak mojego syna do szkoły. I nie miało znaczenia, że lekarze zabronili mi cokolwiek nosić. Zawsze tak było. Pewnie wiesz, o czym mówię. Zaczęłam grzebać w sobie. Co to jest? Zły nawyk? Cecha charakteru? Wyuczony wzorzec zachowania? Dlaczego wierzyłam, że zawsze i wszędzie można na sobie oszczędzać? Dlaczego odkładam swoje życie na później?
I znalazłam powód – nie lubię siebie. Ale, jak mówią, trzeba. Tylko zawsze zapominają powiedzieć jak. Ale znalazłam magiczną pigułkę. Przepis jest dość prosty: rób dla siebie to, co robisz dla swojej rodziny. Gotowanie pysznego jedzenia, ubieranie się w piękne ubrania, pozwalanie sobie na sen w wolny dzień przed obiadem.
Próbowałam tego. Starałam się jak mogłam. I wiesz, naprawdę mi się to podobało. Jestem na haju z poczucia, że w końcu idę do kosmetyczki bez wyrzutów sumienia, że wydam za dużo. Nawet chwalę siebie za ten luksus. Już prawie go opanowałam.
A wczoraj napełniłam wannę i obejrzałam ulubiony film. To mój czas, chcę obejrzeć film, a nie gorączkowo przygotowywać kotlety na jutro. Mam do tego prawo.
– Ale zaraz mój syn będzie się kąpał. I będzie chciał swoją ulubioną sól. A to jest jednorazowe. A ja… mogę się obejść bez soli… Przestań! Przestań! Przestań! Jeśli to nie zadziała, wyrzucę wszystko do wanny, zanim zmienię zdanie. Wrzucę wszystko dziś wieczorem! Chociaż raz!
Siedziałam w wannie przez godzinę. Wyciskałam poczucie winy i przyjemność z soli, którą wciąż wsypywałam do wanny. Ciesz się tym, powiedziałam! Wyszłam i poszłam robić kotlety na jutro.
Wiesz co, ciężko jest kochać siebie.
Kochasz siebie? A może tak jak ja, zawsze użalasz się nad sobą?




