Moja żona i ja należymy do innego pokolenia. Jesteśmy w tym samym wieku, mamy po 49 lat. Niedawno zdecydowaliśmy, że pozbawimy nasze dzieci spadku.
Długo się nad tym zastanawialiśmy, to był dla nas trudny wybór.
Próbowaliśmy.
Nie mieliśmy dzieci od razu. Jeśli chodzi o ciążę mojej żony i późniejszy poród -moja żona musiała przejść leczenie, ale potem wszystko poszło dobrze. Mieliśmy dziewczynkę i chłopca dwa lata później. Poświęciliśmy naszym dzieciom dużo czasu i energii. W domu nie było kar cielesnych.
Problemy były rozwiązywane na zasadzie “przedyskutować i rozwiązać”. Ufałem swoim dzieciom. Nigdy nie było myśli o sprawdzaniu, obserwowaniu, wątpliwościach. Z natury jestem bardzo spokojną osobą. Moja żona na początku przez wiele lat próbowała się ze mną kłócić, ale nie mogła. Potem to zaakceptowała. Taki sam byłem w stosunku do moich dzieci, dając im przykład, że wszystko można rozwiązać, jeśli się chce. Być może wzięły to za łagodność.
Prawdopodobnie wcześniej były jakieś oznaki, ale nie myślisz źle o swoich dzieciach. Jakoś nie zwracasz na to uwagi. Albo sam skupiasz się na tym, co dobre. Zwykle łatwiej jest dostrzec rzeczy z zewnątrz, ale trudniej jest zauważyć zmiany w środku dzień po dniu.
Najbardziej nieprzyjemny dzień.
Kiedyś byłem chory i zostałem w domu. Moja córka o tym nie wiedziała, miała wtedy ponad 17 lat. Przyszła z koleżanką, siedziały w kuchni. Piły alkohol i bardzo głośno rozmawiały. Tak dowiedziałem się wielu nowych i nieprzyjemnych rzeczy o sobie i mojej żonie.
Moja córka przechwalała się, jak ona i jej brat sprytnie oszukują rodziców, kradną pieniądze, ciągle kłamią, a oni (moja żona i ja) są okłamywani. Słuchałem, ciało miałem jak z cementu. Nie mogłem się ruszyć.
Od dzieciństwa moja córka nazywała mnie tatą, bardzo mi się to podobało. W rozmowie z koleżanką nie mówiła tata, używała obraźliwych słów. Myślałem o różnych rzeczach, że dobrze, że moja żona tu nie stoi, bo chyba by umarła na miejscu. Potem próbowałem znaleźć jakieś inne znaczenie w jej słowach. Ale nic z tego nie wyszło. W pewnym momencie chciałem spojrzeć jej w oczy.
Zrobiłem krok do przodu, jej przyjaciółka mnie zauważyła, ale córka kontynuowała swoją wypowiedź, po czym odwróciła głowę, jej oczy były zupełnie inne. Przebiegłe, jak uwięzione zwierzę próbujące wydostać się z pułapki. Nic nie powiedziałem, nawet nie słuchałem, co próbują powiedzieć i zrobić. Poszedłem po wodę i wyszedłem. Tego samego wieczoru założyłem zamek w pokoju mojej żony i moim. Opowiedziałem żonie łagodniejszą wersję wydarzeń, nie mogłem tego ukryć. Miałem wszystko na twarzy.
Moja córka powiedziała swojemu bratu. Oboje zmienili się w takie przesadnie czułe kocięta. Myśleli, że na pewno jesteśmy idiotami, ale łuski spadły nam z oczu, zdaliśmy sobie sprawę i wiele zrozumieliśmy. Przemyśleliśmy nasz stosunek do wydarzeń z przeszłości. Później dzieci przestały się mazać. Moja żona powiedziała, że wiele zauważyła, ale myślała, że z tego wyrosną. Wyrośli konsumenci merkantylni, dla których życzliwość, zrozumienie, empatia to tylko “nadęcie”.
Teraz
Od tamtych wydarzeń minęły lata. Nic wielkiego się nie zmieniło. Nasze dzieci są egoistami i zrobią wszystko, aby osiągnąć swoje cele. Nie mogłem tak żyć, jak tylko mój syn skończył 18 lat, sprzedaliśmy mieszkanie. Okolica była bardzo dobra. Kupiliśmy dwupokojowe mieszkanie dla dzieci – były tak szczęśliwe, że są wolne, ale zapisaliśmy je na siebie i razem z żoną kupiliśmy sobie ziemię z niedokończonym domem, latem wszystko wykończyłem. Nasze dzieci przestały nam składać życzenia nawet w święta, ale kilka lat temu wysyłały nam wiadomości. Teraz panuje cisza.
Podjęliśmy decyzję i teraz oba nasze testamenty będą na rzecz domu dziecka. Po naszej śmierci nic nie dostaną, może w ten sposób coś zrozumieją…




