“Okropna” babcia, nie chce rzucić pracy, by opiekować się wnukami

Chcę porozmawiać o wnukach. Czym są  dla babci, ciężarem czy radością z posiadania dziecka w domu? Co jeśli babcia jest jeszcze młoda i nadal czerpie radość z życia? Dlaczego musi zrezygnować ze wszystkiego i włożyć swoją energię w wychowanie nowego członka społeczeństwa?

Niektóre babcie są w szoku, że muszą siedzieć z wnukami. Nie jest to  problem pobyć z nimi kilka godzin, ale poświęcić na to cały swój czas. Co robić i jak nie zepsuć relacji z dziećmi?

Mam 50 lat i niedawno zostałam babcią. Mam syna, który ożenił się cztery lata temu. Bardzo go kocham, bo jest moją nadzieją, moją dumą. Pracuję, ale mogę przejść wcześniej na emeryturę. Ale nie chcę tego, lubię swoją pracę. Moja pensja jest przyzwoita, więc finansowo  nie narzekam.

Mojej synowej i synowi sześć miesięcy temu urodziło się dziecko. To piękny chłopiec o różowych policzkach. Bardzo go kocham, bo to mój pierwszy wnuk. Nie minęło wiele czasu jego narodzin, a dzieci zaprosiły wszystkich na obiad. Przyszłam, dałam wszystkim prezenty, nikogo nie pominęłam, pogratulowałam synowi i jego żonie i powiedziałam, że teraz stali się prawdziwą rodziną.

Wszystko było w porządku, każdego dnia po pracy szłam na spacer. Lubię spacerować wieczorem po mieście. Pewnego dnia odwiedził mnie syn, przyniósł piękny bukiet, słodycze i szampana. Powiedział, że musimy porozmawiać.

Syn powiedział mi, że nie ma nikogo, kto mógłby zaopiekować się ich synem, a moim wnukiem. On pracuje, często do późna. A jego żona nie może siedzieć zbyt długo w domu. Wszystko się tam ciągle zmienia. A jeśli opuści pracę na dłuższy czas, ryzykuje, że później nie będzie mogła się zbyt szybko wdrożyć. Chciała zostać dłużej na wychowawczym, ale w tej pracy nie ma pewności, że to się uda.

Wciąż są bardzo młodą rodziną i naturalnie nie mają wystarczająco dużo pieniędzy. Syn i jego żona mogą zatrudnić nianię, ale tylko na kilka godzin. Nie mają wystarczająco dużo pieniędzy, aby płacić za nianię na cały etat. Wpadli więc na pomysł, że babcia mogłaby odejść z pracy i zająć się wnukiem.

I zapomnieli zapytać mnie, kiedy o tym wszystkim decydowali. Nie chcę rezygnować z pracy, która jest mi tak droga. Pracuję w tym zespole od wielu lat. A mam dopiero 50 lat. Może chcę zacząć nowe życie, poznać mężczyznę. A jeśli zostanę z dzieckiem, to koniec, mogę zrezygnować z siebie. Dziecko pochłonie lwią część mojego czasu.  A ja już swoje dziecko wychowałam, nikt mi nie pomógł, dlaczego teraz rodzice nie mogą sami opiekować się swoimi dziećmi?

Rodzice synowej mieszkają w sąsiednim mieście, to daleko, a wożenie tam dziecka jest niewygodne. No i okazuje się, że dziecko ma teraz pół roku, a do żłobka pójdzie dopiero jak będzie miało półtora. Będę musiała zajmować się nim przez cały rok. A to długi czas, w którym na pewno zamienię się w babcię.

Syn wytoczył więc ciężką artylerię i przyjechał do mnie z całą rodziną. Myślałam, że mnie tylko odwiedzają, kupiłam różne przysmaki, nakryłam do stołu. A oni od progu powiedzieli mi, że niedługo się do mnie wprowadzą. Nie zrozumiałam. Wyjaśnili, że ich mieszkanie jest za małe, więc będą je wynajmować, mieszkać będą ze mną, a z czynszu za wynajem opłacać nianię. Innymi słowy, mój syn i synowa postawili mnie w trudnej sytuacji.

Teraz nie wiem, co o tym myśleć, jaki mam wybór, albo muszę przejść na emeryturę, albo oni wprowadzą się do mnie, a ja też nie jestem zadowolona z tej wiadomości.

Zaczęłam sobie przypominać, jak kiedyś żyliśmy. Wynajmowaliśmy mieszkanie, było ciasno,  niektórzy mieli więcej niż jedno dziecko. Wszystko było w porządku, nikt nie narzekał. Znam pewną starszą panią z naszego budynku. Kiedy dzieci zaproponowały jej opiekę nad wnuczką, zgodziła się bez wahania. Wcześniej była bardzo aktywną kobietą, sama stworzyła klub hobbystyczny, wystawiali przedstawienia i startowali w konkursach. Była z wnuczką przez półtora roku, a teraz nie ma wnuczki i nic innego do roboty. A dzieci nie przychodzą do niej często, została sama.

Czasami dzieci myślą, że ich rodzice są im coś winni, a kiedy starali się o dziecko, nie myśleli o tym, kto zaopiekuje się dzieckiem. Oczywiście nie chcę urazić syna odmawiając mu, ale nie widzę innego wyjścia. Niech synowa idzie do pracy na pół etatu, a ja pomogę z nianią. Może kiedyś sama zajmę się wnukiem, ale nie codziennie.

Chciałabym prosić o radę w tej kwestii.

Rate article
Wyznaj Sekret
“Okropna” babcia, nie chce rzucić pracy, by opiekować się wnukami