Oddałam mojego adoptowanego syna. I nigdy tego nie żałowałam

Stacey Conner z Waszyngtonu, DC, zawsze marzyła o posiadaniu dużej rodziny, zarówno z naturalnymi, jak i adoptowanymi dziećmi. Gdy miała 40 lat, jej życzenie się spełniło, ale wkrótce musiała podjąć trudną decyzję. Oto jej historia.

“Świat jest duży i jest na nim wiele dzieci. Chcieliśmy wziąć do naszej rodziny niektóre z tych, które zostały pozbawione rodzicielskiej miłości” – powiedziała Stacey, wyjaśniając swoje pragnienie adopcji dziecka.
W 2005 roku wraz z mężem Mattem postanowili adoptować dwójkę dzieci z Haiti. Proces ten był jednak tak powolny, że 5-letni chłopiec i roczna dziewczynka przybyli do domu Connery, gdy syn Stacey miał rok. Z matki jedynaka stała się matką trójki dzieci.

Najstarszy syn (nazwijmy go Jay, zmieniając jego prawdziwe imię) rzucał się na każdą napotykaną osobę, dosłownie cieszył się towarzystwem nieznajomych. Ale gdy tylko Stacey powiedziała, że koniec zabawy lub poprosiła o coś , Jay zaczynał krzyczeć, wyrywać się i tupać nogami.

Bardzo szybko Stacey poczuła, że wszystko wymknęło  się spod kontroli. “Popełniłam najgorszy grzech matki: czułam, że kocham jedno dziecko mniej niż inne”. Dwa miesiące później Jay zaczął szczypać swojego brata i siostrę, a Stacey była nie tylko zawstydzona, ale i przerażona.
“Kiedy ich krzywdził, złościłam się. Bałam się, że prędzej czy później podniosę na niego rękę” – mówi. Jej mąż, który przez cały dzień był w pracy i nie widział złego zachowania Jaya, próbował uspokoić Stacey. Powiedział, że to tylko trudny okres przejściowy i zasugerował  że będzie spędzał  więcej czasu z Jayem po pracy. Ale to nie pomogło: kilka miesięcy później chłopiec już nie szczypał, ale uderzał młodsze dzieci.

Stacey udała się do terapeuty specjalizującego się w zaburzeniach zdrowia psychicznego. Ten szeroki termin opisuje niezdolność dziecka do budowania relacji społecznych. Najpoważniejsza forma tego zaburzenia rozwija się, gdy dziecko stale czuje się opuszczone lub bezsilne. Jest to niemal nieuniknione w przypadku dziecka z sierocińca.

Kiedy Stacey ponownie zaszła w ciążę, terapeuta wyjaśnił, że nie powinni oczekiwać zbyt wiele od chłopca, który tak wiele przeszedł. Jay nie byłby w stanie stać się odpowiedzialnym starszym bratem: idealnie byłoby, gdyby był jedynym lub najmłodszym dzieckiem w rodzinie. “Wydawało mi się, że ekspert mówi, że Jay powinien znaleźć inny dom. Ale bez względu na to, jak trudne to było dla mnie, powiedziałam: sobie zapomnij o nim, to twój syn! “wspomina Stacey.

Postanowili jeszcze wypróbować metodę zasugerowaną przez pracownika socjalnego:“24-godzinnej obserwacji”. Polegała ona na nie traceniu Jaya z oczu przez całą dobę. Żyli tak przez dwa miesiące – dopóki nie zaczął rzucać piłką w sufit.

“Powiedziałam nie”. Nie przestał. Więc zabrałam mu piłkę. Jay wpadł w histerię i zaczął uderzać mnie w tył głowy grzbietem dłoni. Siedziałam na macie, krwawiłam, płakałam, a dwoje młodszych dzieci chowało się za krzesłem. I wtedy  do mnie dotarło: w rodzinie była przemoc, gdyby ich ojciec to robił, odizolowałabym go od dzieci” – mówi Stacey.

W tym momencie zrozumiała gorzką prawdę: koniec z miłością. W tym momencie nie lubiła nawet Jaya. “W jego życiu było wiele dobrego, ale było dla mnie jasne, że odpycham go dla bezpieczeństwa młodszych dzieci. Nie mogłam pozwolić, by je uderzył. Opieka nad nimi i jednoczesne zaspokajanie potrzeb Jaya stworzyły barierę między nami. To było bardzo bolesne”. Tej nocy Stacey powiedziała mężowi, że chce znaleźć nowy dom dla Jaya. “Nie mogliśmy przestać płakać, ale zaufał mojemu osądowi”.

Skontaktowali się z agencją adopcyjną, która zajmowała się “wtórnym umieszczaniem” – znajdowaniem rodzin dla dzieci, które już raz zostały zabrane z sierocińca. Zaczęli szukać rodziców, którzy chcieliby mieć go jako jedyne lub najmłodsze dziecko.

Stacey i Matt przestudiowali informacje o wszystkich potencjalnych rodzicach adopcyjnych. Wśród nich była rodzina, której własne dzieci już dorosły, a adoptowane dzieci były już nastolatkami. Ci ludzie chcieli adoptować kolejnego chłopca. W czasie, gdy Jay wydawał się spokojny i szczęśliwy, Stacey zapytała go, czy chciałby zamieszkać z nową rodziną. Powiedział tak. Powiesiliśmy ich zdjęcie na lodówce, a on powiedział: To jest moja nowa mama. To moja nowa siostra.

Osiem miesięcy po adopcji Jaya, Stacey odprowadziła go do nowych rodziców. Jej terapeuta ostrzegł ją, że chłopiec prawdopodobnie nie będzie płakał ani protestował. I tak też się stało: Jay po prostu odszedł. W swojej nowej rodzinie w końcu otrzymał miłość, na jaką zasługiwał.
Młodsze dzieci Stacey z łatwością przystosowały się do życia bez starszego brata. Tylko sąsiedzi, którzy zauważyli jego zniknięcie, byli zdziwieni. Obawiając się publicznego potępienia i plotek, przez kilka miesięcy nikomu o tym nie mówiła.

Ta historia wydarzyła się osiem lat temu. “Płakaliśmy przez długi czas i próbowaliśmy pogodzić się z tym, co się stało. Dopiero w zeszłym roku poczuliśmy, że jesteśmy gotowi zostać rodziną zastępczą” – mówi Stacey. Rodziny zastępcze przyjmują dzieci, które zostały pozbawione opieki rodzicielskiej, aby mogły mieszkać w domu do czasu znalezienia dla nich stałej rodziny zastępczej. Ponownie zwrócili się do pracowników socjalnych i szczerze opowiedzieli o swoich doświadczeniach. Stacey jest przekonana, że w ostatecznym rozrachunku wyjdzie im to na dobre: wyciągnęli wnioski z popełnionych błędów i są teraz gotowi przyjmować tylko dzieci młodsze od ich dzieci.

W październiku ubiegłego roku powierzono im trzymiesięcznego chłopca. Kiedy nadszedł czas, aby oddać go  stałym rodzicom, Stacey cierpiała. “Ale nauczyłam się, że życie z doświadczeniem miłości jest dobre. Teraz wiem, że mogę to zrobić”.

Rate article
Wyznaj Sekret
Oddałam mojego adoptowanego syna. I nigdy tego nie żałowałam