Kilka miesięcy temu odwiedziliśmy z mamą jej rodzinę. Mieszkają w dużym i pięknym domu. Moja ciotka i jej mąż mają pięcioro dzieci. 3 córki i 2 synów.
Tylko jedna córka jest mężatką, ma 37 lat. Jej córka ma już 10 lat. Mieszkają w sąsiedniej wiosce. A pozostałe dwie córki, które w tej chwili mają 35 i 33 lata, czekają na księcia na białym koniu, ale musi on koniecznie przyjechać ze stolicy.
Byłam zszokowana wymaganiami stawianymi kandydatom. A co najważniejsze, nie rozumiałam, skąd pochodzą Zwykłe dziewczyny ze wsi, spędzają lato w ogrodzie, a od święta jadą do wielkiego miasta. Synowie ciotki również zostali w domu i nie myślą o małżeństwie.
Po godzinie nieustannych rozmów o życiu zrozumiałam, skąd wzięły się te wymagania. Moja ciotka wierzy, że najważniejszą rzeczą w tym życiu jest udane małżeństwo. Edukacja, kariera i rozwój są drugorzędne. Jeśli dobrze wyjdziesz za mąż, możesz zapomnieć o pracy, a także o wszelkich problemach. Dyskusja była długa. Na moim przykładzie mama próbowała wytłumaczyć siostrze, że można żyć z czegoś innego niż pieniądze męża.
Mam udane małżeństwo. Ale nie był to główny cel mojego życia. Nie szukałam księcia ze stolicy. Po ślubie mój mąż aktywnie zaangażował się w biznes i zaczął rozwijać własną firmę. Wspierałam go, a on odniósł sukces. Teraz ma dochodowy biznes, kupiliśmy ładne mieszkanie, mamy dwa samochody i często podróżujemy. Ale nawet przy tak dobrym życiu nadal pracuję. Chociaż mogłabym zapomnieć o wszystkim.
Moja rodzina była zszokowana. Dlaczego miałabym pracować, skoro mam męża? Dlaczego chodzę do biura 5 razy w tygodniu na 8 godzin? Moja ciotka skrytykowała moją opinię, że kobieta powinna się rozwijać i być w stanie sama się utrzymać. Powiedziała, że taka jest natura. Mężczyzna musi utrzymać rodzinę, a kobieta musi dbać o dom i dzieci. Być może jest w tym trochę prawdy. Ale chociaż my nie mamy dzieci, jakoś godzę pracę z utrzymywaniem domu w czystości.
Postanowiłam pomóc mojej rodzinie. Zaproponowałam córka ciotki zamieszkanie w naszym starym mieszkaniu. Jest w dobrym stanie, blisko centrum. Będą miały świetną okazję do samorealizacji. Nauczyć się zarabiać własne pieniądze i wybrać pracę, którą lubią. Ale odmówiły. Powiedzieli, że są szczęśliwe w swojej wiosce, pracując w ogrodzie. W porządku, nie będę nalegać. Ale nadal zastanawiam się, ile osób podziela tę samą opinię? Że można siedzieć w domu, nie pracować, nie rozwijać się, nie szukać lepszego życia?




