Dzisiaj byłam oburzona. Rozmawiałam przez telefon z przyjaciółką z dzieciństwa, gratulując jej trzeciego ślubu. Barbara i ja byłyśmy bardzo dobrymi przyjaciółkami w szkole, a kiedy zaczęłyśmy studiować na różnych uczelniach, stałyśmy się sobie mniej bliskie, ale nadal utrzymywałyśmy nasze relacje.
Rozmawiałyśmy więc o jej ślubie i o tym, jak jej dzieci postrzegają jej nowego męża. Ma dwójkę dzieci: 15-letniego syna i 5-letnią córkę. Nagle usłyszałam, jak mówi:“Mamo, czy mogłabyś przyciszyć telewizor?”. Ucieszyłam się, że matka Barbary przyjechała w odwiedziny i powiedziałam jej, żeby ją pozdrowiła. A ona odpowiedziała:
-Nie, to nie moja mama, to mama mojego męża, która nas teraz odwiedza.
Nawiasem mówiąc, wszyscy poprzedni mężowie Barbary mieli matki, a ona nazywała je mamusiami. Zawsze strasznie mnie to irytowało. Kiedy moja przyjaciółka poznała swojego pierwszego męża, kilka tygodni później odwiedziła jego rodziców. Po pierwszym spotkaniu Barbara zaczęła nazywać jego matkę mamą. Powiedziałam jej:
-Jak możesz nazywać obcą kobietę mamą? Ona jest dla ciebie nikim. Może nawet nie zostać twoją teściową! Masz tylko jedną matkę! Czy twoja mama się nie obrazi?
-Nie, nie obrazi się! Ale Adam jest szczęśliwy, a moja teściowa jest wniebowzięta!- wyjaśniła Barbara. – A jeśli teściowa jest szczęśliwa, to małżeństwo będzie silne.
Moja przyjaciółka musiała się mylić, bo trzy lata po ślubie z Adamem rodzina się rozpadła. Po rozwodzie Barbara nigdy nie rozmawiała z teściową. Mimo że ma dziecko z Adamem ! Matka byłego męża w ogóle nie interesuje się wnukiem, tak jakby on nie istniał.
Moim zdaniem matką można nazwać tylko tę, która cię wychowała, pomagała ci, wspierała i nie spała całą noc, martwiąc się o dziecko. To jest matka NA ZAWSZE, a nie na krótki czas.
To jest wyłącznie moja opinia. Na przykład do teściowej mówię po imieniu i mamy świetne relacje. Nie sądzę, żeby nazywanie jej mamą sprawiło, że będziemy się lepiej dogadywać.
Co o tym sądzisz?




