Starszy mężczyzna po sześćdziesiątce i jego 25-letni syn weszli do zatłoczonego wagonu. O dziwo, obaj wyglądali na całkiem zadowolonych, a gdy usiedli obok młodej pary, dyskutowali o wyglądzie pociągu i siedzeniach. Następnie syn powoli otworzył okno , wystawił dłoń na zewnątrz, poczuł powietrze przepływające obok jego dłoni i spojrzał na ojca z satysfakcją.
Po kilku minutach syn powiedział:
-Tato, nigdy nie zdawałem sobie sprawy, że kiedy jedziemy, drzewa mijają nas w taki sposób, jakby jechały do tyłu!.
Ojciec uśmiechnął się i skinął głową. Młoda para była zaskoczona, słysząc dorosłego mężczyznę mówiącego i zachowującego się jak dziecko.
– Tato, tato! Patrz, tam jest króliczek! Niedaleko tego lasu! Jak tu pięknie! – mówił z entuzjazmem syn. A ta rzeka… wydaje się spływać z nieba. Czyż nie jest niesamowita?
Para nadal wpatrywała się w to, co się działo, a starzec uśmiechnął się radośnie do syna.
– Tato, pada deszcz! Otworzył okno i wyciągnął rękę w stronę deszczu Tato!
Para obserwowała, co się dzieje i chciała pomóc starszemu mężczyźnie:
-Może trzeba pójść do lekarzy na konsultację i poprosić ich o radę?
– Och, właśnie wracamy ze szpitala. Prawda, synku? Miał operację i dzisiaj po raz pierwszy zobaczył świat!- odpowiedział mężczyzna.
Nie możemy osądzać ludzi, nie wiedząc, przez co przeszli, czego doświadczyli i jak się czuli. Musimy być dla siebie milsi i bardziej tolerancyjni.




