Niespodziewanie w sobotni poranek obudził nas dzwonek do drzwi, który informował nas o przybyciu gości. Oczywiście nie spodziewaliśmy się nikogo, ale szybko ubraliśmy się i ruszyliśmy do drzwi. Przed drzwiami stała sąsiadka z dołu, Magda.
– Dzień dobry, przepraszam, że przeszkadzam – zaczęła rozmowę – ale chcemy z mężem iść do supermarketu. Mogłabyś posiedzieć z naszym dzieckiem przez chwilę?
– Oczywiście, damy im herbatę i coś smacznego do jedzenia – odpowiedział mój mąż z uśmiechem.
– Cóż, ja też nie miałabym nic przeciwko czemuś smacznemu, powiedziała i udała się z dzieckiem do kuchni.
Oczywiście nie byliśmy zbyt zadowoleni z takiego obrotu spraw, ale nasze wychowanie nie pozwoliło nam na to zareagować.
Magda zaczęła szperać w lodówce i zauważyła ciasto.
– Och, dlaczego nie częstujesz ciastem? zapytała.
– Cóż, jest nieświeże i zapomnieliśmy o nim. Czas je wyrzucić – odpowiedziałam zawstydzona.
– Nie musisz niczego wyrzucać, po prostu daj mi i jeśli masz coś , czego nie potrzebujesz, możesz mi to też dać – powiedziała.
Daliśmy jej trochę jedzenia, a ona pospieszyła wraz z dzieckiem do domu po wypiciu herbaty. W połowie drogi do domu przypomnieliśmy jej, że chciała iść do supermarketu, a ona odpowiedziała:
-Cóż, już nas nakarmiliście i daliście nam trochę jedzenia ! Więc po co mamy iść do sklepu!
Oczywiście nie mieliśmy nic przeciwko dawaniu jej tego jedzenia, ale ciasto było naprawdę przeterminowane, a co jeśli się zatruje? Wtedy powiedziałaby, że zrobiliśmy to celowo.
Mam nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze. Współczuję jej i dziecku.




