Nie chcę mieszkać z pasierbicą! To po prostu niemożliwe!

Wiele osób uważa, że nie ma cudzych dzieci, są tylko nasze dzieci. Ten aksjomat sprawdza się, gdy chodzi o wolontariat lub działalność charytatywną. A w życiu zdarzają się czasami bardzo trudne sytuacje. Na przykład, gdy nowa żona nie może dogadać się z dziećmi z poprzedniego małżeństwa. Zdarzyło mi się to, choć nigdy nie sądziłam, że mnie to spotka.

Jestem żoną Wiktora od ponad 2 lat. Wiedziałam, że był rozwiedziony i miał dzieci z pierwszego małżeństwa. Nie przeszkadzało mi to. Wręcz przeciwnie, wzbudzało to we mnie zaufanie do niego i jego intencji. I wszystko było w porządku, aż pewnego dnia przekazał mi pewne wieści.

– Ola przyjeżdża nas odwiedzić. Pójdzie na studia i zamieszka z nami. Może na kilka lat, zobaczymy.
Byłam zszokowana tą wiadomością. Czułam się, jakby ziemia się pode mną zapadła.

– Dlaczego twoja córka miałaby mieszkać w naszym mieszkaniu? Zaczęłam się oburzać.

Wiktor zaczął tłumaczyć, że dziecko musi gdzieś mieszkać, a wynajęcie mieszkania jest bardzo drogie. Wtedy zapytałam go, dlaczego nie umieścić jej w akademiku? Wszyscy przyjezdni studenci tak mieszkają i nic złego się nie dzieje. Mieszkałam tak przez całe studia, w pokoju z dwiema innymi dziewczynami. I nic się nie stało, skończyłam z dobrym wynikiem. Nie widzę w tym żadnego problemu. Wszyscy tak mieszkają.

Mojemu mężowi nie podobały się moje argumenty. Dosłownie się rumienił, był zły.
– To moja jedyna córka! Nie sądzisz, że może za nią tęsknię? Jak ma mieszkać w jakimś akademiku z obcymi ludźmi, skoro ma mieszkanie ze wszystkimi udogodnieniami w pobliżu? I ma własnego ojca, który na nią czeka!

Potem powiedział, że nie obchodzi go moje zdanie i już podjął decyzję beze mnie. Wtedy się wściekłam. Czy jego w ogóle nie obchodzi moje zdanie? Nie mam nic do powiedzenia w tak ważnej sytuacji? Płacę za to mieszkanie tak samo jak on. Kupuję zakupy, gotuję i sprzątam. Jak to możliwe?

Zawsze dobrze traktowałam jego córkę. To dobra dziewczyna. Ale to oznacza, że chcę z nią mieszkać w małym jednopokojowym mieszkaniu. Nie ma tu wystarczająco dużo miejsca dla nas dwojga. Jak on to sobie wyobraża? Jak ona będzie się uczyć? I nawet nie mówię o naszym życiu intymnym!

“Ona tu nie zamieszka, po prostu to wiedz!” to były moje ostatnie słowa. Potem po prostu wyszłam. Nie wiem, co zrobić. Tu wcale nie chodzi o dziewczynę. Jak mógł nie skonsultować się ze mną i zdecydować o wszystkim sam? Czy naprawdę zasługuję na takie traktowanie?

Jestem tak zdenerwowana i zła, że jestem gotowa złożyć pozew o rozwód. Nie widzę sensu w życiu z mężczyzną, którego nie obchodzi moje zdanie. Słynny psycholog powiedział, że małżeństwo z rozwiedzionym mężczyzną może być szczęśliwe. Jednak silny związek jest możliwy tylko wtedy, gdy nowa kobieta akceptuje i kocha dzieci z pierwszego małżeństwa. W przeciwnym razie związek nie będzie silny.

Uważam, że małżonkowie powinni wspólnie rozwiązywać wszystkie ważne kwestie. Przedyskutować wszystko i osiągnąć kompromis. Jeśli tak się nie stanie, rozwód to pewnik.

Co byś zrobiła w takiej sytuacji? Jakiej rady byś udzieliła?

Rate article
Wyznaj Sekret
Nie chcę mieszkać z pasierbicą! To po prostu niemożliwe!