Najlepszą rzeczą, która łączy dwoje ludzi, jest ich wspólna dziwność!
Nic tak nie łączy jak rodzinne dziwactwa.
Przez długi czas, od około 10 lat, mam tradycję: aby zeskanować nastrój mojej żony, a nawet po prostu ją trochę rozweselić, codziennie zadaję jej pytanie: “Chłopie, wyjdziesz za mnie?”
Zwykle zgadza się po raz kolejny, czasami zaczyna targować się o posag , a czasami odmawia, jeśli zrobiłem coś nie po jej myśli. Krótko mówiąc, to fajna tradycja.
Pewnego dnia jemy kolację w domu. Moja żona siedzi z lekkim zmarszczeniem brwi. Nie rozumiem, co się dzieje i próbuję dowiedzieć się, co się stało w delikatny sposób.
Wszystko na próżno. Zaczynam się trochę złościć i żądam z nutą groźby:
-Mów, nie przeciągaj, co się dzieje?
Podając mi ser, moja żona mówi z wyrzutem w głosie:
-Od trzech dni nie poprosiłeś mnie o rękę. Martwię się.
Bez wahania oświadczyłem się jej. A ona natychmiast się zgodziła.




