Ten artykuł jest oparty na prawdziwej historii. Wszystkie imiona zostały zmienione.
Rodzice sióstr Marii i Doroty zmarli. Dziewczynki miały wtedy 14 lat… Zostały przygarnięte przez ciotkę, która mieszkała w małym mieszkaniu z mężem i synem Maksymem.
Oczywiście dziewczynki nie głodowały, ale czekoladę widywały tylko w święta. Opiekunowie nie wydawali na nie pieniędzy, dbali tylko o własnego syna.
-I tak było o wiele lepiej niż w sierocińcu – pomyślały dziewczynki. Chciały się uczyć, ale ciotka powiedziała, że to strata czasu i pieniędzy. Lepiej było znaleźć pracę i zarabiać pieniądze zaraz po ukończeniu szkoły.
Kiedy skończyły 18 lat, ciotka zaczęła mówić o domu ich rodziców.
– I tak nikt tam nie mieszka. Lepiej byłoby sprzedać dom lub go wynająć.
Maria i Dorota nie wiedziały, co powiedzieć. W końcu nie miały wiedzy ani umiejętności, by zająć się tą sprawą.
– Nie musicie się martwić. Wszystko zrobię sama. Dodatkowe pieniądze i tak się przydadzą. Trzeba będzie podpisać tylko jeden dokument.
Dziewczyny, ciotka i jej mąż poszli do notariusza, podpisali pełnomocnictwo i wrócili do domu.
Czas mijał.
Maria mieszkała z chłopakiem, a Dorota z koleżankami wynajmowała pokój . Wszystko było dobrze, ale wtedy przyszło wezwanie z sądu. Okazało się, że dziewczyny sprzedały dom rodziców Maksymowi, ale się nie wymeldowały.
Możecie sobie wyobrazić, że teraz Maksym domaga się wymeldowania sióstr z tego domu. Za pośrednictwem sądu. Od dawna nie mieszkają w tym domu, nie płacą czynszu…
Dziewczyny miały jednak szczęście, że sędzia potraktował sprawę poważnie. Zaczął się tym skrupulatnie zajmować. Ciotka sprzedała mieszkanie synowi, choć nie miała do tego prawa. Przecież dokumenty, nawet pełnomocnictwo, nic o tym nie mówiły. Maria i Dorota nie dostały ani grosza. Straciły więc dom. Nie wiedziały nawet, że są właścicielkami tego domu. Wiedziały tylko, że są zameldowane, a “właścicielką” była ich ciotka. Wykorzystała ona swoje prawo do opieki, aby sprzedać dom i otrzymać pieniądze.
Dziewczyny złożyły pozew wzajemny. Nikt nie poparł ciotki i jej syna. Maksym i jego matka wszystkiemu zaprzeczali, oskarżając dziewczynki. Ale nic nie pomogło.
Umowa kupna-sprzedaży została uznana za niezgodną z prawem, a dom zwrócono dziewczynkom.




