Nie chcieliśmy kupić synowi mieszkania, a on się obraził
Nasza rodzina składa się z trzech osób: mnie, mojego męża i naszego syna. Myślę, że nadal jesteśmy młodzi, ja mam 40 lat, mąż jest 5 lat starszy. Syna mieliśmy wcześnie, ma teraz 23 lata, ale wciąż mieszka z nami. Niedawno powiedział, że chce się wyprowadzić, a my nie sprzeciwialiśmy się temu, zaproponowaliśmy mu nawet pomoc w wynajęciu mieszkania. Na to mój syn wstał i powiedział, że powinniśmy kupić mu mieszkanie, przynajmniej jednopokojowe.
Nie jesteśmy biedni, ale nie mamy pieniędzy na mieszkanie. Dużo inwestowaliśmy w syna- zajęcia z angielskiego, płaciliśmy za korepetytorów syna, więc z łatwością dostał się na studia. A teraz obwinia nas, że nie mamy pieniędzy.
Sami mieszkamy w dwupokojowym mieszkaniu, nasz syn zawsze miał własny pokój, w którym robił, co chciał. Siedział tam z przyjaciółmi, z dziewczynami, robił tam wszystko, co mu się podobało. Ojciec zawsze mu we wszystkim pomagał. A teraz powiedział, że nie chce już z nami mieszkać, potrzebuje swojego mieszkania. Powiedział, że powinniśmy zamienić nasze mieszkanie na dwa jednopokojowe mieszkania. A my nie chcemy jednopokojowego mieszkania. Fajnie by było, gdybyśmy mieli trzypokojowe mieszkanie, wtedy moglibyśmy coś wymyślić.
Mój mąż natychmiast zaprzestał wszelkich rozmów na temat zamiany mieszkania, a jego odpowiedź na zakup również była negatywna. Kiedy rozmawiał z synem, podawał nas jako przykład, kiedy byliśmy młodzi. Na początku wynajmowaliśmy mieszkanie, a potem dorobiliśmy się własnego. W odpowiedzi syn zaczął krzyczeć, że on się na świat nie prosił. A teraz, skoro go mamy, to powinniśmy go utrzymywać. Nazwał nas żebrakami, bo nie mamy pieniędzy na mieszkanie dla niego. I w ogóle, że najpierw powinniśmy pomyśleć o przyszłym dziecku, a dopiero potem je robić.
Syn się obraził i się wyniósł, nie odzywa się do nas, ja cierpię, a mąż mnie uspokaja, mówiąc, że potrzebuje czasu, wtedy się opamięta i wróci. Czasami myślę o tym, co powiedział nam syn, może ma rację, może powinniśmy go zabezpieczyć. Mając 23 lata powinien zrozumieć, że może mieszkać w wynajętym mieszkaniu. I nikt nie wygania go z jego pokoju, nie żąda żadnych opłat, a on może żyć jak mu się podoba.




