– Wiemy, że po 50. roku życia nastąpił punkt zwrotny w Twoim życiu. Kiedy zdiagnozowano u Ciebie raka, nie pobiegłaś przygotować się na koniec życia ani do lekarza. Postanowiłaś z nim walczyć w dość osobliwy sposób. I to naprawdę pomogło. Podziel się z nami swoim doświadczeniem.
– Po diagnozie zaczęłam jeszcze więcej tańczyć. I okazało się, że to właśnie taniec mnie uratował. Potem moje życie się podzieliło: do 50. roku życia żyłam, żeby tańczyć, a potem tańczyłam, żeby żyć. W rzeczywistości wszystko jest o wiele prostsze, niż zwykliśmy myśleć. W naszym ciele znajduje się klucz, który pomaga nam wyzdrowieć. Najważniejsze jest znalezienie tego klucza, a dla każdego jest on inny. Dla mnie taniec stał się tym kluczem.
– Czy mogłaś sobie wyobrazić, że będziesz udzielać wywiadów w wieku 94 lat?
– Szczerze mówiąc, nawet o tym nie myślałam. Nauczyłam się żyć bez oczekiwań i marzeń o przyszłości.
Czego nauczyłaś się przez te lata?
– Życie dało mi dwie najważniejsze lekcje. Pierwszą z nich jest to, że każdy człowiek powinien mieć dwie wartości: rodzinę i pasję. W moim przypadku moją pasją był taniec. A rodzina to miejsce, w którym możemy dawać i otrzymywać miłość. Na szczęście moja rodzina tylko się powiększyła i mam nadzieję, że powiększy się jeszcze bardziej!
– Co zrobiłaś, że byłaś szczęśliwa po 50-tce?
– Z jakiegoś powodu większość ludzi jest przekonana, że ten wiek to koniec życia. Nie mogę powiedzieć na pewno, czy to prawda, czy nie, ale jedno jest pewne – dopóki żyjemy, musimy żyć teraźniejszością i cieszyć się wszystkim, co daje nam życie.
– Czego się nauczyłaś, co ma dla Ciebie znaczenie?
Najbardziej przydatną rzeczą, jakiej nauczyłam się w ciągu moich 94 lat, jest to, że trzeba umieć odpuścić. Ludziom, wydarzeniom, chwilom. Po prostu odpuścić i skoncentrować się na tym, co ważne. Rzeczywiście są w życiu chwile i ludzie, po których nie chce się żyć, ale to właśnie w takich momentach musimy zrozumieć, że życie toczy się dalej, patrzeć na wszystko z uśmiechem i odpuścić.
– Teraz masz 94 lata i nadal aktywnie prowadzisz kursy tańca i często występujesz, jak utrzymujesz ten reżim i co Ci pomaga?
– Natura jest moim największym pomocnikiem. Moje studio znajduje się w lesie, niedaleko morza, co daje mi możliwość odpoczynku od zgiełku i bycia w harmonii z samą sobą, a do miasta jeżdżę tylko wtedy, gdy chcę się rozerwać.
Niektórzy ludzie muszą bywać często w mieście, ponieważ niektórym zgiełk przynosi prawdziwą przyjemność i sprawia, że czują, że żyją.
Każdy wiek jest piękny na swój sposób, więc nie widzę sensu w smuceniu się z powodu tego, że ma się tylko 18 lat lub już 58.
Na wszystkie te pytania odpowiedziała Anna Halprin, która ma obecnie 99 lat. Chciałbym zauważyć, że:
Pokonała raka z pomocą tańca w wieku 51 lat.
Stworzyła własny instytut, w którym uczy własnej techniki tańca w wieku 58 lat.
W wieku 61 lat stworzyła program grupowej terapii tańcem, który pomógł tysiącom ludzi.
Podróżuje i prowadzi kursy w różnych krajach w wieku 94 lat.




