Nad morze przeprowadziliśmy się wiosną, ale nie nacieszyliśmy się długo wolnością.

Moja relacja z teściową nie jest dobra.  Kiedy mój przyszły mąż nas sobie przedstawił, od razu pojawiła się pewna obcość, która z biegiem lat tylko narastała. Było oczywiste, a moja teściowa zawsze starała się to podkreślić, jakby przez przypadek, że nie uważała mnie za dobrą partię dla swojego jedynego syna.

Co roku staraliśmy się z mężem  wyjeżdżać nad morze, do mojej ciotki. Ciotka nie miała nikogo oprócz mnie i zawsze cieszyła się na nasz widok. Miałyśmy ze sobą bardzo ciepłe relacje od dzieciństwa, uważałam ją za moją drugą matkę i często się z nią konsultowałam.

Ciotka mieszkała prawie nad samym morzem, miała nawet balkon wychodzący na plażę. Kilka lat temu, podczas naszych wakacji, ciotka powiedziała, że ma ważną sprawę do omówienia ze mną. Tą sprawą okazała się wizyta u notariusza, który poświadczył testament stwierdzający, że po śmierci ciotki jej mieszkanie stanie się moją własnością. Potem widzieliśmy się z ciocią jeszcze raz, a kilka miesięcy później wróciliśmy do nadmorskiego miasteczka, ale już na jej pogrzeb.

Po jakimś czasie zaczęliśmy planować przeprowadzkę do mieszkania ciotki.  Moja teściowa była kategorycznie przeciwna naszej przeprowadzce, ale w tym rzadkim przypadku mój mąż sprzeciwił się jej kategorycznie.

Przeprowadziliśmy się nad morze wiosną, ale nie nacieszyliśmy się długo wolnością i naturą. Na początku lata na swoim progu zobaczyłam teściową. Zupełnie nie było wiadomo, po co przyjechała. Nasze przytulne mieszkanie stało się obiektem jej krytyki. Okna były źle zamontowane, balkon nie przeszklony, łazienka niewygodna.

Matka mojego męża w ogóle nie interesowała się morzem, poza tym, że domagała się, abyśmy wieczorami zamykali okno, bo “od morza wieje zimny wiatr”. Komunikacja z wnukiem skutkowała niekończącymi się monologami edukacyjnymi jego babci, aż w końcu zaczął jej unikać, o co teściowa natychmiast mnie oskarżyła, mówiąc, że to ja tak wychowałam “biednego chłopca”.

Wyjazd teściowej dwa tygodnie później był świętem dla wszystkich. Byłam gotowa pocałować pociąg z teściową na pożegnanie.
A teraz znowu jest wiosna! I znowu niespodzianka. I znowu teściowa. Przez zimę zebrała kilka zaświadczeń o swoim fatalnym stanie zdrowia. I połowa z tych zaświadczeń zawierała zalecenia lekarzy dotyczące klimatu morskiego. Przedstawiając absolutną konieczność pobytu nad morzem, teściowa zamierzała przyjechać do nas na całe lato! Kiedy się o tym dowiedziałam, prawie zaniemówiłam.

Mój mąż bezradnie rozłożył ręce:

-No przecież to moja matka, a lekarze doradzają…

Teraz byłam zdecydowana. Powiedziałam mu, że chętnie ugoszczę jego matkę, ale najwyżej przez tydzień, a jeśli chce zostać nad morzem dłużej, niech wykupi sobie miejsce w pensjonacie, jeśli ją na to stać.

Nie wyobrażam sobie, żeby teściowa było u nas przez całe lato. Rozumiem, że moje ultimatum wcale jej nie zadowoli, ale co mogę zrobić? I mam duże wątpliwości co do zaleceń lekarzy.

Rate article
Wyznaj Sekret
Nad morze przeprowadziliśmy się wiosną, ale nie nacieszyliśmy się długo wolnością.