Sara i Franek mieszkali w górniczej wiosce w domu rodziców Franka. Jego ojciec zmarł dawno temu, a matka, Monika, przeszła na wcześniejszą emeryturę, więc w wieku 55 lat całymi dniami przesiadywała w domu. Nie wykonywała żadnych prac domowych, nie lubiła też ogrodu. Cały dzień spędzała oglądając telewizję lub odwiedzając znajomych. Lubiła odwiedzać przyjaciół. Lubiła też być w centrum uwagi, bawić się, wracała do domu późno, czasami pijana. Ale była nieszkodliwą, miłą kobietą, nie obrażała się na synową, uważała tylko, że ona już się w życiu napracowała i niech teraz młodzi się nią zajmą. Sara pracowała w sklepie, wracała z pracy i gotowała obiad, sprzątała, robiła pranie, odrabiała lekcje z dziećmi, po obiedzie zmywała naczynia i pakowała mężowi jedzenie na jutro. Mąż pracował jako kierowca w kopalni. To była prosta rodzina. Żyli cicho, spokojnie i mieli odłożoną pewną sumę pieniędzy.
Ale nagle kopalnia została zamknięta. 95% męskiej populacji wioski i najbliższych okolic straciło pracę. Życie jakby się zatrzymało. Bez pracy, bez pieniędzy, bez perspektyw. Mężczyźni zaczęli pić. Co innego mogli robić? Ci, którzy byli na emeryturze, przynajmniej coś dostawali, ale gdzie mieli pójść młodzi ludzie?
Franek postanowił pójść do pracy. Do kuzyna. Zadzwonił do niego. Kuzyn obiecał pomoc, powiedział: “Przyjeżdżaj”.
Franek spakował się i pojechał. Kuzyn załatwił mu przez znajomych pracę w ekipie budowlanej i pozwolił na początek zamieszkać u siebie. Mieszkał w dwupokojowym mieszkaniu z żoną i dwójką dzieci. Franek szybko opanował pracę, miał dużo zleceń i zaczął dobrze zarabiać. Wynajmował pokój i wysyłał pieniądze do domu. Tak minął rok. Pewnego dnia zadzwoniła jego żona i powiedziała, że jej sklep został zamknięty, ona też jest bez pracy, a jego starszy syn zachowuje się okropnie, nie słucha jej, związał się ze złymi osobami. A ona czuje się źle bez niego, tęskni za nim. A co to za rodzina? Mieszkają osobno.
Naradzili się ze sobą i postanowili, że Sara z dziećmi powinna przeprowadzić się do Franka. I tak też zrobili. Wynajęli jednopokojowe mieszkanie. Dzieci zostały zapisane do szkoły. Sara dostała też pracę w sklepie, niedaleko domu. Mieszkali tam rok. Później postanowili wziąć kredyt hipoteczny, zwłaszcza że mieliśmy kapitał. Wydawało się, że wszystko idzie dobrze, zaczęli planować wyjazd na wakacje do wioski matki, aby odetchnąć świeżym powietrzem.
Monika często do nich dzwoniła. Nie wyglądała na znudzoną, wręcz cieszyła się, że wszyscy wyjechali. Później okazało się dlaczego.
Teściowa kompletnie odleciała, jakby spuściła się z łańcucha. Niemal co tydzień ma nowego adoratora, od rana do wieczora dom jest pełen gości: znajomych i nieznajomych, kobiet i mężczyzn. Monika cieszy się z każdego. Raz upili się czymś dziwnym i ledwo przeżyli, sąsiedzi wezwali karetkę. Monika spędziła tydzień pod kroplówką. Sąsiadka syna zadzwoniła do Franka. Przyjechał natychmiast.
Obejrzał dom: brakowało wielu rzeczy, skradzionych przez alkoholików, ogród był zarośnięty , matka była blada… Zadzwonił do Sary, skonsultował się z nią i postanowił zabrać matkę ze sobą. Zebrał wszystko, co się dało. Zamknął dom i oddał klucze sąsiadowi.
Teraz cała piątka mieszka w jednopokojowym mieszkaniu, teściowa nadal nic nie robi, nie ma znajomych, nie ma dokąd pójść, całymi dniami siedzi w domu. Dostała pracę jako stróż w magazynie, trzy noce w tygodniu. Ale Sara i Franek chodzą jej pilnować. Żyją tak, czekając na wykończenie ich dwupokojowego mieszkania.




