Moja żona Maria nic nie robi w domu, może leżeć cały dzień i nie zmywać naczyń ani nie gotować. Wracam do domu zmęczony po pracy i robię wszystko sam…. a tak bardzo chciałbym, żeby moja żona ugotowała obiad lub posprzątała.
Kiedy ją o to proszę, wpada w złość i mówi, że jej nie kocham, że wszystko, czego od niej oczekuję, to wspieranie mnie i gotowanie. Ale to nieprawda. Kiedy zaczęliśmy się spotykać, wydawała mi się bardzo oszczędna. Gotowała dla mnie, gdy zostawałem u niej na noc, a jej pokój był zawsze posprzątany i czysty.
Ale jak tylko się pobraliśmy, wszystko się zmieniło. Po ślubie ta piękna, schludna, troskliwa Maria zmieniła się w okropną kobietę. Poprosiłem nawet teściową, żeby jakoś wpłynęła na córkę. Nie wiem, czy z nią rozmawiała, czy nie, ale nie było lepiej. Nie chcę jej urazić, bo bardzo ją kocham. Ale wszystko ma swoje granice.
W każdym razie muszę wypełniać swoje obowiązki w rodzinie. Pracuję na okrągło, żeby na wszystko starczyło, a ona nie potrafi nawet ugotować prostego posiłku czy posprzątać domu. Czasem nawet wstydzę się zaprosić gości. Nie chcę, żeby zobaczyli, jaka naprawdę jest Maria. Co powinienem zrobić?




