Moja teściowa żądała ode mnie pieniędzy za wynajem mieszkania.

Po ślubie z Adamem jego rodzice dali nam klucze do swojego mieszkania, które stało puste. Mieszkali z miastem, więc nalegali, żebyśmy nie wynajmowali mieszkania, tylko zamieszkali w ich. Nie chciałam czuć się, jakbym była komuś coś winna, zaproponowałam im więc pieniądze na czynsz. Odmówili i prawie się obrazili.

Od wszystkich w rodzinie  słyszałam tylko jedno: jakich mam wspaniałych teściów, cudowni ludzie, jesteśmy takimi szczęściarzami. Na początku sama tak myślałam. Mieszkaliśmy w tym mieszkaniu przez około rok. Do czasu, gdy mój mąż dostał propozycję awansu w pracy. Aby dostać to wysokie stanowisko, musieliśmy zdecydować się mieszkać w dwóch miastach. Dwa miesiące w stolicy, jeden miesiąc w naszym mieście. Ustaliliśmy z mężem, że będę do niego przyjeżdżać w weekendy, żebym nie musiała rezygnować z pracy.

Pewnego dnia odwiedziła nas teściowa. I to nie sama, ale z kobietą. Zaczęła oprowadzać kobietę po mieszkaniu, ignorując nasze zdziwione miny. Po pokazie zaczęły omawiać warunki najmu. Ile będzie kosztował czynsz, media i tak dalej. Mój mąż postanowił zapytać, o co chodzi. I stało się, co następuje. Mieszkanie zostało przekazane Adamowi. Nie będzie go przez dwa miesiące. Więc mieszkanie zostanie wynajęte na 2 miesiące, a potem on będzie tu mieszkał przez miesiąc. A potem znowu zostanie wynajęte na dwa miesiące. Jak się okazało,  byłam nikim w tym mieszkaniu. Dlatego nie wzięto mnie pod uwagę, kiedy zdecydowano się wynająć mieszkanie.

Na ten pomysł wpadła moja teściowa. To ona znalazła zainteresowane osoby szukające mieszkania. Chociaż mieszkanie, w którym mieszkamy, jest oficjalnie zarejestrowane na jej męża, a nie na nią. Ale on milczał, żeby nie kłócić się z żoną.
Mój Adam stał tam przez długi czas i nie rozumiał, że to dziwna wiadomość. Ale potem powiedział do matki:

-Cóż, wynajmij , jeśli chcesz. Ale wtedy wyprowadzimy się stąd nie na dwa miesiące, ale na stałe.

Teściowa była zaskoczona tą odpowiedzią.

-Dlaczego? Nikt cię nie wyrzuca. Jeśli chcesz, proszę bardzo, zapłać czynsz za dwa miesiące, kiedy cię nie będzie. A kiedy wrócisz do domu, nie będziesz musiał płacić.

Mój mąż odrzucił tę interesującą ofertę. Ja jednak uznałam , że i tak bardziej opłaca się zapłacić za 2 z 3 miesięcy, więc się zgodziłam. Tego samego dnia uzgodniliśmy, że będziemy pracować  więcej, aby jak najszybciej wprowadzić się do własnego mieszkania. Może być małe, ale nikt nie weźmie od nas pieniędzy za wynajem i nie wyrzuci nas w dogodnym dla niego momencie.

Dwa lata po podjęciu decyzji udało nam się kupić własne mieszkanie. Niedawno się wprowadziliśmy ,a  po tamtej sytuacji teść przepraszał nas 50 razy. Ale moja teściowa nadal myśli, że nic się nie stało. Kiedy oddaliśmy im klucze do mieszkania, mogliśmy odetchnąć z ulgą.

Nasze szczęście trwało rok. Dopóki teściowa nie powiedziała nam, że postanowili się rozwieść. Cóż poradzić, dorośli ludzie, wiedzą co dla nich najlepsze. Ale wtedy pojawiło się pytanie, gdzie teściowa będzie mieszkać. Teść kategorycznie odmówił oddania jej jednego z mieszkań. Chciał sprzedać mieszkanie, w którym wcześniej  mieszkaliśmy. A pieniądze podzielić na pół. Te pieniądze wystarczyłyby teściowej tylko na wynajęcie pokoju, z czego była całkowicie niezadowolona.

Po co jej pokój, skoro jej syn miał mieszkanie? Mój mąż wiedział, że nie będę zadowolona z tego pomysłu. Zaczął więc wymyślać argumenty. Na przykład, że będzie mi pomagać w domu, kiedy mój mąż wyjedzie na dwa miesiące. Ale wtedy przyszedł mi do głowy pewien pomysł. Moim zdaniem był całkiem uczciwy. Zdałam sobie sprawę, że teraz mogę zażądać od teściowej pieniędzy za czynsz. Ona również może płacić za dwa miesiące, a kiedy jej syn będzie  w domu, nie będę brała pieniędzy. Teściowa zna moje myśli i nawet odwraca wzrok. Zastanawiam się, czy powinnam jej powiedzieć o czynszu, czy nie? Nie chcę się specjalnie mścić, ale myślę, że to uczciwe. Co byś zrobiła na moim miejscu?

Rate article
Wyznaj Sekret
Moja teściowa żądała ode mnie pieniędzy za wynajem mieszkania.