Mam młodą teściową, Marię, która ma zaledwie 40 lat. Wcześnie wyszła za mąż i została matką w wieku 18 lat, to właśnie wtedy urodził się mój mąż Franek, a rok później jego brat Adam.
Ona i jej mąż bardzo się kochali.
Według mojego Franka mieli bardzo szczęśliwą rodzinę. Maria zaraz po szkole ukończyła kurs księgowości i rozpoczęła pracę w małym sklepie, potem studiowała zaocznie, a teraz jest główną księgową w renomowanej firmie.
Kiedy Franek miał dziesięć lat, jego ojciec miał straszny wypadek samochodowy i zmarł. Maria wychowywała więc chłopców sama. Nauczyła ich samodzielności i bez ogródek zapowiedziała, że gdy tylko skończą szkołę, przestanie się nimi opiekować.
Młodzi po skończeniu szkoły ruszyli w świat. Gdy mój mąż i jego brat jeszcze się uczyli, matka dbała o korepetytorów, aby mogli pójść na uniwersytet państwowy, żeby ona nie płaciła za ich edukację.
Jakiś czas temu pobraliśmy się z Frankiem.
Oboje jesteśmy jeszcze studentami. Maria pokryła część kosztów wesela, zafundowała nam podróż poślubną i powiedziała:
-Powodzenia, teraz jesteście na swoim. A potem zniknęła z naszego życia. Czasami dzwoni i pyta
-Jak się macie? i tyle.
Młodszy brat Franka nadal mieszka z matką, dostał się na studia, ale matka też przestała go finansować:
-Nie będę utrzymywać dorosłego mężczyzny.
Mamy córkę, a więc Maria ma wnuczkę.
Moja teściowa pogratulowała nam z okazji narodzin dziecka i przyniosła ogromny prezent składający się z pieluch, i kosmetyków dla niemowląt. Ucałowała wszystkich i zniknęła. Ma intensywne życie osobiste. W weekendy jeździ na rowerze, bierze udział w wycieczkach i zawodach. Zimą jeździ na nartach i robi wiele innych rzeczy. Znalazła nawet miłość.
Prosimy ją, aby zajęła się wnuczką, a ona mówi: “Zróbcie to sami”.
Prosimy ją o pieniądze na czynsz, a ona mówi: “radźcie sobie sami, ja jakoś wychowałam swoje dzieci bez pomocy babć, wy też dacie radę”.
Co to za obojętność? Kiedy Franek był sam, wystarczało mu pieniędzy, ale teraz jest nas trójka, a teściowa nie chce pomagać. Moi rodzice są już na emeryturze, a ja jestem najmłodszym dzieckiem w rodzinie, moi rodzice sami nie mają wystarczająco dużo pieniędzy. Czasami dają nam trochę warzyw z ogrodu.
A tutaj życie osobiste Marii kwitnie. Niedawno powiedziała nam:
-Jeśli będę potrzebowała dziecka, wyjdę za mąż i będę miała własne dziecko.
Oczywiście czasami daje nam prezenty, ale to nie wystarcza. A kiedy byłam poważnie chora na grypę, została z wnuczką, a mój mąż się mną opiekował. Ale gdy tylko wyzdrowiałam, od razu oddała nam dziecko.
Taką mam teściową.




