Od razu polubiłam Martę. Już nawet zaczęłam snuć plany, żebyśmy zamieszkali pod jednym dachem…
Marta była dziewczyną mojego syna, a teraz jest jego żoną. Jednak moje marzenia nie miały się spełnić. Kiedy Marta zaszła w ciążę, stwierdziła, że muszą rozwiązać kwestię mieszkania. Uważała, że dwupokojowe mieszkanie jest za małe dla nas wszystkich.
Nie okazywałam jednak urazy, że syn tak łatwo mnie zostawił i wynajął mieszkanie dla siebie i żony. Czasami ja ich odwiedzałam, ale to oni przychodzili częściej. Karmiłam ich, dawałam jedzenie i odprowadzałam do domu.
A kiedy urodziło się dziecko, wszystko wywróciło się do góry nogami. Zobaczyłam wnuka tylko raz i to wtedy, gdy został wypisany ze szpitala! Potem zauważyłam, że Marta jest jakaś wycofana, nie chciała nawet rozmawiać z mężem, a ze mną w ogóle nie rozmawiała.
Po przyjściu wnuka na świat odwiedzał mnie tylko syn i to najwyżej raz w miesiącu.
Niedawno usłyszałam dzwonek do drzwi, otworzyłam, a tam był mój syn z wnukiem. O nic nie pytałam, jak zwykle nakarmiłam syna, pobawiłam się z wnukiem, ale syn postanowił mi wszystko opowiedzieć.
Okazało się, że Marta zrobiła badania DNA i okazało się, że Pawełek nie jest jego synem. I tego dnia, kiedy nie mogła opanować złości podczas kłótni, powiedziała mu całą prawdę i wyjechała nie wiadomo gdzie.
Przez cały tydzień opiekowałam się wnukiem, razem z synem czekaliśmy na powrót Marty. Spojrzałam na syna i poczułam ból. Na jego barkach spoczywał ogromny ciężar związany z tym, że musiał samotnie wychowywać syna, a to jest bardzo trudne dla mężczyzny. Do tego dochodzi świadomość, że żona go oszukała, a potem zostawiła dziecko i wyjechała…
Po 10 dniach Marta wróciła. Rozmawiała z synem bardzo długo, kłócili się, krzyczeli, w końcu Marta zaczęła płakać. Godzinę później wyszli, a syn powiedział, że jego żona zrozumiała swój błąd i wróciła do niego i dziecka.
Szczerze mówiąc, nie wierzę jej. Nie wiem, co mam teraz zrobić… Jestem matką, nie chcę, żeby mój syn znów został oszukany. Ale nie mogę mu powiedzieć, żeby nie wybaczał swojej żonie.
Co powinnam zrobić?




