Mój mąż i ja jesteśmy małżeństwem od 10 lat. W tym czasie urodziłam syna, który wkrótce skończy 7 lat. Niestety nasza rodzina poniosła również wielką stratę – rodzice mojego męża zginęli w wypadku samochodowym. Nasz syn ma więc tylko jedną babcię – moją mamę. Ale ona nawet nie chce go widzieć!
Kiedy mój syn miał półtora roku, zaproponowano mi dobrą pracę z dobrą pensją, a my potrzebowaliśmy wtedy pieniędzy, więc postanowiliśmy poprosić moją mamę, aby opiekowała się naszym synem, kiedy ja i mój mąż będziemy w pracy, ustaliliśmy, że będziemy jej za to płacić. Uprzejmie się zgodziła.
Ale nie trwało to długo, minęło sześć miesięcy i mama sama poszła do pracy, więc zabierała syna do siebie raz w tygodniu. Z czasem było to coraz rzadziej, a teraz mój syn ma 7 lat i widuje babcię raz na 2-3 miesiące (kiedy ją odwiedzamy), mimo że mieszkamy pół godziny drogi od siebie.
Czasami proszę ją, żeby odebrała syna ze szkoły lub zaopiekowała się nim, kiedy ja mam ważne sprawy do załatwienia, ale ona ma sto wymówek, żeby tego nie robić.
Tak, oczywiście, rozumiem, że moja mama ma pracę, gospodarstwo domowe (w postaci małego ogródka i kurczaków) i wystarczająco dużo własnych zmartwień. Ale ja i mój mąż tęsknimy tak bardzo za tym, żeby czasem babcia zabrałaby wnuka, chociaż na dwa dni.
Niektóre matki mają dzieci, których prawie nie ma w domu, tylko idą do tej czy innej babci, albo do cioci. A babcia naszego syna z jakiegoś powodu nawet nie chce go do siebie zabierać.
Teraz czekamy z mężem, aż mama przejdzie na emeryturę, może będzie miała mniej zmartwień i częściej będzie zapraszać wnuka do siebie.




