Mój były mąż i ja żyliśmy razem przez 10 lat. A potem zaczęły się kłótnie, konflikty, wyrzuty i w rezultacie rozwód. Nasza córka miała pretensje do ojca, ponieważ często na nią krzyczał i nie zwracał na nią uwagi. Chociaż była jeszcze mała, kiedy się rozwiedliśmy, doskonale wszystko rozumiała.
Pięć lat po rozwodzie ponownie pojawił się w naszych drzwiach. Ale nie sam. Trzymał za rękę małego chłopca w wieku 3-4 lat. Wyglądał na bardzo zmęczonego i nie miał nic wspólnego z tym mężczyzną, którego kiedyś tak bardzo kochałam.
Od progu zaczął błagać mnie o pomoc. Powiedział, że nie ma się do kogo zwrócić. Wpuściłam go tylko z litości dla dziecka. Nakarmiłam chłopca i zasnął. Zdałam sobie sprawę, że to syn mojego byłego męża. Kiedy chłopiec spał, ja i mój były rozmawialiśmy.
Okazało się, że po rozwodzie ponownie się ożenił. Ta kobieta miała problem z alkoholem. Zrozumiał to dopiero z czasem. Zaczęła sprzedawać rzeczy, żeby kupić alkohol. Została zwolniona z pracy, w ogóle nie zajmowała się synem. Przez 4 miesiące w ogóle nie pojawiała się w domu. Mąż samotnie wychowywał syna, ciężko pracował, ale matka kobiety kazała mu opuścić mieszkanie w ciągu tygodnia. Nie miał dokąd pójść i zdecydował, że może poprosić mnie o pomoc.
Nie poznałam tego człowieka, który kiedyś tak okrutnie zniszczył naszą rodzinę. Zmienił się nie do poznania. Jego oczy były przepełnione smutkiem. Było mi go bardzo żal, choć gdzieś w głębi duszy wciąż byłam na niego bardzo zła, ale zaakceptowałem go. Pod jednym warunkiem. Przeprosi naszą córkę i nawiąże z nią relację.
Zgodził się i udało mu się nawiązać relację z córką. Pracował, sprzątał, chodził do sklepu, gotował. Codziennie spędzał czas z córką, odrabiając z nią lekcje, bawiąc się z nią i po prostu z nią rozmawiając. Stopniowo udało mu się odzyskać moje zaufanie i szacunek.
Rok później pobraliśmy się po raz drugi i wspólnie wychowujemy nasze dzieci. Nie żałuję, że dałam mu drugą szansę i mu uwierzyłam. Moja córka uwielbia teraz swojego tatę. A ja jego synowi całkowicie zastąpiłam matkę.




