Mam prawie 60 lat. Mój syn skończy w tym roku 33 lata. Całkowicie przestał się ze mną kontaktować, mimo że mieszkamy w sąsiednich domach.
Nie rozumiem, dlaczego tak się stało. Co zrobiłam źle?
Mój syn był chorowitym dzieckiem. Opiekowałam się nim sama. Nikogo nie prosiłam o pomoc.
Nigdy nie uderzyłam syna, nawet gdy był bardzo niegrzeczny. Zawsze starałam się z nim rozmawiać.
Nie karciłam go za złe oceny w szkole. Chciałam wychować go na niezależnego.
Miałam z synem wspaniałą i pełną zaufania relację.
Do pewnego momentu byliśmy bardzo blisko.
Zaakceptowałam jego żonę, mimo że na początku jej nie lubiłam. Zrozumiałam, że mój syn będzie mieszkał z tą dziewczyną, a nie ze mną.
Wkrótce urodził się im syn. Często odwiedzałam syna, pilnowałam wnuka i pomagałam w pracach domowych.
Nigdy nie prosiłam, nigdy nie przeszkadzałam. Często pomagałam finansowo, kupowałam dużo zabawek i ubrań dla wnuka.
Zaraz po ślubie dałam synowi przyzwoitą sumę pieniędzy na zaliczkę na kredyt hipoteczny.
Więc nie zrobiłam nic złego.
Moje relacje z synową są dobre, ale syn w ciągu ostatnich dwóch lat całkowicie się wycofał.
Przychodzę odwiedzić wnuka. Syn wita mnie obojętnie i dalej zajmuje się swoimi sprawami, jakby mnie tam w ogóle nie było.
Nigdy do mnie nie dzwoni . Tylko, gdy czegoś potrzebuje. Nigdy nie przychodzi mu do głowy, by zapytać mnie, jak się czuję.
Jeśli wyjeżdżają na wakacje z rodziną, po prostu wyjeżdżają, nawet mi o tym nie mówiąc. Nie chodzi o to, że muszą informować mnie o każdym swoim ruchu, ale mogą podzielić się tą wiadomością w prosty sposób.
Próbowałam wyciągnąć syna na szczerą rozmowę, ale natychmiast się zdenerwował.
Bardzo martwi mnie ta sytuacja. Teraz staram się unikać odwiedzania wnuka , chociaż, jak napisałam powyżej, mieszkam bardzo blisko.
Zniknęłam z ich życia na dwa tygodnie. Myślisz, że syn lub synowa dzwonili? Nie !!!! Nawet o mnie nie pamiętali.
To wstyd, do głębi ….




