Po porodzie wszystko się zmieniło. Od mojego rozkładu dnia po mój wygląd. Przybrałam na wadze i przyznaję, że nie miałam energii, chęci ani czasu na myślenie o sobie. Dobry mężczyzna wsparłby mnie i powiedział, że poczeka, aż dojdę do siebie. Ale mój wybrał inną drogę. Poszedł do innej.
I tak go poniosło, że pewnego dnia zostawił mnie samą z dzieckiem. Oczywiście, to było trudne. Bardzo. Ale znalazłam w sobie siłę, by znów zacząć żyć. Kupiłam psa i miałam świetne towarzystwo do wieczornych biegów. Sport zaczął odwracać moją uwagę od złych myśli. Oglądałam różne filmy i ćwiczyłam w domu.
Tak minęło kilka lat. Nie tylko wróciłam do swojej formy, ale jeszcze ją poprawiłam. Zakochałam się w sobie i swoim ciele.
Pewnej nocy wracałam do domu z pracy i przy wejściu zobaczyłam mojego byłego męża. Trzymał duży bukiet kwiatów i pudełko czekoladek. Najwyraźniej próbował dzwonić domofonem, ale mój syn nie odbierał.
I wtedy stało się coś, czego zupełnie się nie spodziewałam. Mąż po prostu mnie nie poznał, nie dość, że sporo schudłam, to jeszcze zmieniłam styl ubierania i zaczęłam nosić makijaż. Było ciemno, padał śnieg, a on nie rozpoznał w tej pięknej kobiecie swojej byłej żony, od której odszedł.
– Młoda damo, czy mieszkasz w tym budynku? Otworzy mi drzwi?
Roześmiałam się szczerze. Byłam nawet zadowolona, że mnie nie rozpoznał.
– Czy powiedziałem coś śmiesznego? Co cię tak rozśmieszyło?
– Tak, powiedziałeś. Powiedziałeś to w urzędzie stanu cywilnego- że zawsze będziesz mnie kochać i chronić.
Zaczął się na mnie gapić i nawet nie wiedział, co powiedzieć.
Z uśmiechem powiedziałam mu, że ma dokładnie 10 sekund, żeby stąd wyjść.
– Dobrze, pójdę. Pozwól mi przynajmniej zobaczyć syna. Błagam cię.
– Odejdź!
W milczeniu odwrócił się i odszedł. Patrzyłam, jak odchodzi, a on często oglądał się za siebie.




