Praca to świetne miejsce, aby poznać wielu ludzi, aby poznać ich lepiej.
Przyszła do mnie kobieta, dość młoda, ale zupełnie zaniedbana, miała zaledwie 28 lat:
-Dzień dobry, wie pani, mam poważny problem, mój mąż mnie opuszcza, ale ja go tak bardzo kocham!
I wtedy zdaję sobie sprawę, że słyszę klasyczny przykład “kobieciarza”: nadwaga, tłuste włosy, kudłate brwi i twarz, która nie widziała makijażu od 5 lat. Jakieś ciuchy, które nie ukrywają mankamentów figury, a raczej je podkreślają, buty praktyczne i wygodne, kupuje się je na 10 lat do przodu.
W rozmowie okazuje się, że mąż jest o rok starszy, pobrali się mając 20 lat, potem mieli dzieci, urlop macierzyński, gotowanie, spacery, a ona nie może tego zmienić, bo się przyzwyczaiła, bo jest leniwa, bo wszystko jej odpowiada, ale zastanawia się, dlaczego mąż odchodzi. Po pierwszym tygodniu pracy udało mi się ją namówić na pójście do fryzjera i obcięcie włosów, była temu bardzo przeciwna:
-Wolę kupić synowi kurtkę, on jej potrzebuje!
Ale jej syn miał jeszcze trzy kurtki wiszące w szafie i były one na niego dobre. W następnym tygodniu udała się do salonu piękności, gdzie wykonano jej profesjonalny makijaż i nauczono, jak go robić. Przyszła kolej na szafę, ale poczucie własnej wartości, które nagle pojawiło się znikąd, zrobiło swoje i kobieta zrobiła sobie szafę z niespotykanymi sukienkami i obcisłymi spodniami.
Wszystko wróciło, mąż przestał uciekać z domu, stał się dumny ze swojej żony.
Wróciła pół roku później, nie do poznania, schudła 20 kilogramów, miała szpilki, założyła bluzkę z dekoltem i czerwone obcisłe spodnie, piękna kobieta, nic dodać nic ująć, ale postawić ją przy tej, która przyszła pół roku temu, niebo a ziemia, zupełnie inne osoby!




