Mój mąż kupił sobie prezent na moje urodziny

Przy stole siedzieli nasi przyjaciele, nasi rodzice. Wszyscy już coś mi dali , tylko Marek siedział cicho.

– Co mi dasz? Uśmiechnęłam się.

– Niespodziankę. Dam ci ją później, kiedy wszyscy wyjdą.

Wszyscy wyszli. Zaczęłam sprzątać ze stołu, a Marek podszedł do komputera. Kątem oka zobaczyłam, że ma nową grę. Zapytałam go o nią.

– Kupiłem ją rano. Jako prezent dla siebie na twoje urodziny! rzucił przez ramię, kontynuując grę.

Dla siebie! Jako prezent na moje urodziny! Byłam tak zdenerwowana, że zaczęłam płakać.

W tamtym roku dał mi bransoletkę. Na imieniny dał mi perfumy, które bardzo chciałam mieć. Na święta dostałam telefon. Zawsze był hojny, nawet gdy dopiero się spotykaliśmy. Jesteśmy małżeństwem od prawie roku. Nie rozumiałam, co się stało.

– Czy kupiłeś grę dla siebie jako prezent dla mnie? zapytałam ponownie.

– Tak. Kupiłem grę dla siebie, żeby poprawić sobie nastrój. Zagram w nią teraz, mój nastrój się poprawi, będę szczęśliwy, a ty dostaniesz swój prezent. Otworzył szufladę biurka, wyjął kokardę, rzucił ją na stół i znów wpatrywał się w monitor.

Podpowiedź była jasna – bezpośrednie nawiązanie do moich prezentów. Jak większość moich przyjaciółek, zawsze wierzyłam, że jestem najlepszym prezentem, a strój z kokardą to coś w sam raz dla ukochanego mężczyzny na każdą okazję. Do tego piękna bielizna, sushi, świece, płatki kwiatów wszelkiego rodzaju. Wydawałam na to wszystko pieniądze, wiedząc, że kokarda to nie wszystko, potrzebna jest też odpowiednia atmosfera.

Marek czasem miał mi za złe taki wydatek na prezent (bielizna dla mnie), którego de facto nie otrzymał, ale uspokajałam go, że humor mi się poprawia, gdy idę na zakupy po nowe ciuchy. Potem z wielkim entuzjazmem organizuję romantyczną kolację. Oto odpowiedź.

Usiedliśmy i spokojnie porozmawialiśmy o prezentach. Po raz pierwszy usłyszałam, że kokarda na mnie to nie prezent i że Marek chciałby dostać coś innego:

– Nie obchodzi mnie, czy to będzie etui na telefon za dwieście złotych, bylebyś sama to wybrała. Rozumiesz? Możesz zrobić na drutach skarpetki, narysować laurkę. Ale zrób to sama, własnymi rękami. Będę zadowolony.

Pomyślałam o tym. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że mężczyźni lubią dostawać prezenty. W naszym domu mama zawsze uśmiecha się do taty nic mu nie dając. Uważa, że ona sama jest najlepszym prezentem, jaki życie może mu dać.

Wśród moich znajomych to również powszechna praktyka.

– Dziękuję – uśmiechnął się i odwrócił do komputera.

Rano zadzwoniła mama i zapytała, co Marek mi kupił.

-Jak to nic? Mężczyzna nie może nic nie dać swojej ukochanej żonie! zdziwiła się i zaczęła wyrażać wątpliwości co do męskości mojego męża.

Przerwałam jej, poprosiłam, żeby więcej tak nie mówiła i pożegnałam się.

Nie spotkałam się też ze zrozumieniem ze strony znajomych: Marek został napiętnowany jako chciwy człowiek.

Krótko mówiąc, nie mam już przyjaciół. I jestem wdzięczna mojemu mężowi: gdyby nie kupił sobie prezentu na moje urodziny, nadal uważałabym się za wspaniały dar niebios. Boli mnie tylko to, że mógł mi o tym powiedzieć wcześniej.

Ale najważniejsze jest to, że wszystko zostało rozwiązane. Zaczęłam oszczędzać pieniądze na święta: chciałam kupić Markowi coś, co go uszczęśliwi.

Rate article
Wyznaj Sekret
Mój mąż kupił sobie prezent na moje urodziny