Miesiąc przed ślubem dowiedziałem się o dwójce dzieci mojej narzeczonej.

Odnalezienie ukochanej osoby w życiu jest bardzo trudne. I mogę podzielić się własnym doświadczeniem na temat tego, jak trudne to jest i jakie niespodzianki  można napotkać po drodze. Ale najpierw najważniejsze.

Wiele osób twierdzi, że nie ma czegoś takiego jak miłość od pierwszego wejrzenia. Ja jednak zupełnie przypadkowo spotkałem dziewczynę na przystanku autobusowym, która zupełnie mnie zauroczyła. Zakochałem się, jak to mówią, po uszy. Przestałem zauważać wszystkich dookoła, tylko ona była w moich myślach. Kilka miesięcy później oświadczyłem się jej i – cud! Powiedziała “tak”!
Postanowiliśmy nie mówić jeszcze rodzicom o naszej decyzji, a potem od razu zaprosić ich na ślub. To miała być niespodzianka, ale nie była.

Moja ukochana  i ja mieszkaliśmy w sąsiednich miastach i widywaliśmy się prawie co tydzień, odwiedzając się nawzajem. Po ślubie planowaliśmy oczywiście zamieszkać razem. Ona mieszkała sama w jednopokojowym mieszkaniu, a ja z rodzicami. Na miesiąc przed ślubem postanowiłem zrobić jej niespodziankę. Kupiłem bilety na pociąg, kupiłem piękny bukiet i pojechałem do ukochanej.

Nacisnąłem dzwonek i drzwi otworzyła dziewczynka. Wyglądała na jakieś 7 lat. Mówię do niej:

-Dzień dobry. Czy ciocia Ola jest w domu?.

A ona zaczyna krzyczeć:

-Mamo, mamo, ktoś do ciebie.

Gdy stałem na korytarzu w osłupieniu, wybiegł do mnie mały chłopiec. Który okazał się być synem mojej narzeczonej. Powiedzieć, że byłem zszokowany, to mało powiedziane. Miałem zrobić niespodziankę mojej ukochanej, ale zrobiłem ją sobie sam. I to podwójną. Dlaczego nie powiedziała mi od razu? Kiedy planowała mi powiedzieć? I czy w ogóle planowała mi powiedzieć? Nie spodziewałem się takiego oszustwa.

Przez cały czas, gdy przyjeżdżałem w odwiedziny, dzieci były z jej matką. Mieszka w tym samym domu, ale na innym piętrze. Przy okazji, Ola powiedziała mi, że jej matka mieszka za granicą. Możesz to sobie wyobrazić?

Tego dnia nie słuchałem jej wyjaśnień i po prostu wróciłem do domu. Nie znoszę kłamstw. I szczerze mówiąc, nie planowałem wychowywać cudzych dzieci. Bardzo kocham dzieci, ale nie jestem gotowy, by zostać ojczymem. Mam takie zasady w życiu, że trzeba samemu wychowywać swoje dzieci i nigdy ich nie porzucać. Wtedy nikt nie będzie miał takiej “niespodzianki” jak ja.

Ola dzwoniła i pisała do mnie przez długi czas. Kilka razy nawet mnie odwiedziła i przepraszała. Nie słuchałem jej. Nie chcę żyć z kłamcami.

Wstydziłem się powiedzieć mamie, w jaką głupią historię się wpakowałem! Ale ona zaskoczyła mnie jeszcze bardziej swoją reakcją na to wszystko. Powiedziała:

-Skoro tak bardzo ją kochasz, to może mógłbyś jej wybaczyć i się z nią  pogodzić?.

Nie mogę budować związku na kłamstwie. Zwłaszcza, gdy kłamstwo dotyczy nie jakichś błahostek, ale własnych dzieci!
A skoro dzisiaj zaskoczyła mnie taką wiadomością, to czego mogę się spodziewać jutro? Moim zdaniem to prawdziwa podłość z jej strony.

Zastanawiam się, czy ktokolwiek mógłby poślubić kobietę z dwójką dzieci? Która na dodatek jeszcze to ukrywała? Wydaje mi się, że na świecie nie ma już takich głupców.

Rate article
Wyznaj Sekret
Miesiąc przed ślubem dowiedziałem się o dwójce dzieci mojej narzeczonej.