Renata poznała Roberta podczas studiów na Akademii Sztuk Pięknych. Miała wtedy zaledwie 19 lat, jej wyraziste szaroniebieskie oczy, gęste loki w kolorze dojrzałej pszenicy i delikatna twarz po prostu oczarowały wszystkich. Wybrała jednak jego – wysokiego przystojnego mężczyznę o egzotycznym wyglądzie.
Kiedy ich oczy się spotkały, poczuła, jak coś drżącego i czułego dotyka jej serca. Renacie udało się go poznać – Kubańczyka o imieniu Alejandro.
Dla siebie nazwała go Robertem. Ku jej zaskoczeniu, on nie miał nic przeciwko.
Robert był wesoły, miły i nie pozbawiony tego męskiego uroku, który przyciąga dziewczyny jak magnes. Zakochała się w tym zabawnym mężczyźnie. Nie miało znaczenia, że był innej narodowości, innego wyznania i miał inne zwyczaje.
Renata tego nie zauważała i nie zastanawiała się nad tym. Czy to naprawdę ma znaczenie? Najważniejsze, że się kochają! To wszystko!
Zanim się zorientowała, semestr dobiegł końca, a przed nią były wakacje. Było to trudne, ponieważ oznacza to pozostawienie Roberta.
“Być może nadszedł czas, aby przedstawić mu moich rodziców”, pomyślała i zadzwoniła do matki, aby powiedzieć jej, że z kimś przyjedzie. Nie miała pojęcia, że to spotkanie będzie miało fatalny wpływ na ich związek..
Jej matce nie podobał się jej wybranek – był krzyżówką Europejczyka i mulata, pochodził z dalekiej Kuby – bez rodziny, bez majątku, nieochrzczony… Co powiedzą sąsiedzi? Nie – nie był godny jej córki. Włożyła w nią tyle wysiłku, a teraz ma ją oddać byle komu? Nie, nie pozwoli zrujnować mu życia córki. Nie pozwoli!
Posiłek był taki, jak oczekiwano, z pieczonymi i gotowanymi potrawami oraz deserami, ale Renata czuła, jak jej matka zaciska usta, co źle wróżyło rozmowie.
Robert, choć po raz pierwszy spotkał się z rodziną Renaty, zrozumiał po zimnym pożegnaniu, że nie jest tam mile widziany. Spojrzał na swoją ukochaną, i wyszedł.
Renata długo słuchała uwag matki, że jest piękna, mądra, i że on jest nikim, … i tak dalej.
Dziewczyna nie robiła zamieszania, powiedziała tylko, że sama zdecyduje, z kim będzie.
Nadszedł październik, a wraz z nim spotkanie z Robertem. Spojrzał na nią inaczej – od razu to poczuła. A jego uściski były zimniejsze niż kiedykolwiek.
Miał kogoś innego… – pomyślała Renata. Nie, nie miał. Robert wciąż czuł to zimne spojrzenie w oczach jej matki, tę niechęć, gdy widziała go blisko swojej córki. Wiedział, że taki związek nie stworzy szczęśliwej rodziny. Zdał sobie z tego sprawę, gdy tylko spotkał oczy jej matki.
Czy to naprawdę koniec? Nie. Ona wciąż go kocha. Bardzo go kocha.
Facet wysłuchał argumentów dziewczyny i zaproponował, żeby pojechała z nim na daleką Kubę. Renata nie była gotowa na taki krok. “A co z mamą?” prawie wybuchła, ale w porę się powstrzymała.
To był pierwszy chłód w ich związku. Renata miała nadzieję, że wszystko stopniowo się unormuje i wrócą do normalności… Kolejne trzy lata wspólnej nauki minęły szybko. Matka dziewczyny nie poddawała się , ciągle jej mówiła, że on nie jest dla niej…
A Renata, kiedy on nalegał na opuszczenie Polski, tylko smutniała, dając matce do zrozumienia, że nie zostawi jej samej na starość. To było wszystko. Robert powiedział, że wszystko, co musi zrobić, to dać sygnał, a on przyjedzie po nią, zabierze ją i będą tam żyć szczęśliwie.
Tak się rozstali…
Dziś Renata ma ponad pięćdziesiąt lat. Nadal opiekuje się matką, maluje niezrównane obrazy, dzięki czemu odwiedziła wiele międzynarodowych wystaw, na których niejednokrotnie spotykała się z ukochanym Robertem, wylewając swoje niewyżyte uczucia.
Namalowała sto obrazów, które rozsławiły jej imię, ale nigdy nie została matką, nigdy nie założyła rodziny, nigdy nie uwiła własnego gniazdka. Renata nadal go kocha, a może przyzwyczaiła się do niego, jedynej osoby, z którą była gotowa związać swój los, ale nie wyszło..
W domu czekają na nią jej obrazy, niczym wspomnienia z młodości, przy stole siedzi jej siwiejąca matka, i nagle dzwoni telefon…
To Robert. Ona odbiera. Tak, jest szczęśliwy – urodził się jego pierwszy wnuk. Oczywiście cieszy się razem z nim. Jednak coś boleśnie w niej drgnęło – to mógł być ich wspólny… Mógł.
Łza spłynęła po jej policzku, ochoczo chwyciła za pędzel – namaluje ich szczęście, które było krótkie, ale ogrzewało ją przez całe życie… Namaluje! Fabuła jeszcze nie dojrzała w jej głowie, ale wie, że to malowanie przyniesie jej nowy sukces, nowe wystawy i spotkanie z nim… Choć krótkie, ale pełne szczęśliwych chwil.




