Tak się złożyło, że moja dorosła córka i ja zostałyśmy zdradzone przez naszych mężów w tym samym czasie. Żaden z nich nie miał odwagi powiedzieć nam tego w twarz. Chłopak córki powiadomił ją o rozstaniu w wiadomości na portalu społecznościowym. A mój Jakub, z którym mieszkałam od ponad 20 lat, napisał mi pożegnalnego smsa.
Kilka godzin później Jakub przyszedł i zabrał swoje rzeczy. A chłopak Sary spakował swoje rzeczy dzień wcześniej, gdy był sam w domu.
Usiadłyśmy, płakałyśmy przez kilka godzin i zaczęłyśmy myśleć o tym, jak żyć dalej.
Postanowiłyśmy z córką zmienić zamki w domu i wyrzucić wszystkie rzeczy, które zostawili nam nasi faceci.
Przejrzałyśmy wszystkie naczynia i zdecydowałyśmy, że nie potrzebujemy ich tak wiele i oddałyśmy niektóre garnki i patelnie naszym przyjaciołom.
Sara i ja stałyśmy się prawie jak najlepsze przyjaciółki. Wieczorami często chodziłyśmy razem na spacer, oglądałyśmy filmy i zajadałyśmy stres lodami. Razem gotowałyśmy i sprzątałyśmy. W domu panował idealny porządek.
Zdałyśmy sobie sprawę, że wydajemy mniej na jedzenie, łazienka jest zawsze wolna i mamy kota, co wcześniej było niemożliwe, ponieważ mój mąż był alergikiem.
Generalnie pokonałyśmy pierwszy trudny etap świadomości po rozstaniu. Ona nie ma jeszcze 20 lat, a ja trochę ponad 40. Znów znajdziemy szczęście.
Rozwiedliśmy się z mężem i podzieliliśmy majątek – ja dostałam mieszkanie, a on samochód. A i jeszcze on postanowił mi dokuczyć, mówiąc, że ma nową dziewczynę, że jest tylko 3 lata starsza od naszej córki. I tak dalej. To jego sprawa.
Czas mijał, a mi coraz bardziej podobał się mój status singla. Pół roku później Sara poznała nowego faceta i zaczęła nowe życie. Ja poświęciłam się pracy. Zaczęłam ćwiczyć fitness. Moje relacje z szefem poprawiły się.
Sześć miesięcy po rozwodzie mój mąż postanowił wrócić. Młoda dziewczyna go nie chciała. Myślał, że przyjmę go z powrotem. Ale nie, nie przyjęłam. Po co mi on?
A moja córka mnie wspierała, nie chce nawet rozmawiać z ojcem.
Niestety rodzina prosiła mnie, żebym zmieniła zdanie. Moja matka uważała, że i tak nikt mnie nie zechce i że w domu powinien być mężczyzna , a teściowa była tego samego zdania – bierz go, zanim pozna inną. Nawet moja siostra nie była po mojej stronie.
– Co z tego, że zdradzał, wrócił. Znacie się i potrzebujecie siebie nawzajem.
Ale nie, zdecydowanie nie potrzebuję takiego mężczyzny. Już nie jesteśmy rodziną. Dzieci zawsze pozostają rodziną, a mąż czy żona po rozwodzie stają się nam obcy. I w dodatku nie mam pewności, czy nie zdradzi mnie ponownie…
I co najważniejsze. Gdyby zdradził i mi o tym powiedział, ale on wysłał mi smsa, a tego zdecydowanie nie mogę mu wybaczyć.




