Pewnej niedzieli odwiedził mnie stary przyjaciel. Jak zwykle wypiliśmy herbatę i zjedliśmy ciasto. Rozmowa się przeciągała, więc powiedziałem mu, żeby na chwilę posiedział sam, bo chcę pozmywać naczynia.
Mój przyjaciel był bardzo zaskoczony. Powiedział, że bardzo się cieszy, że pomagam żonie w takich rzeczach. Próbował pomóc swojej żonie, ale ona nie była z tego zadowolona – nigdy nie powiedziała “dziękuję”. Dlaczego?
On na to: Niech prace domowe pozostaną domeną kobiet.
Pomyślałem, że to dość powszechna praktyka w Polsce – tak traktować podział obowiązków domowych. Próbowałem więc wyjaśnić koledze moje stanowisko.
Ja nie pomagam mojej żonie.
Ponieważ ona nie potrzebuje “pomocy”. Tworzymy związek partnerski, w którym każdy z małżonków wykonuje pewne zadania. A prace domowe nie są czymś, w czym muszę “pomagać”, ponieważ doskonale potrafimy się nimi dzielić.
Moja żona nie jest pokojówką, która sprząta po mnie i naszych dzieciach. Wszyscy mieszkamy w tym domu i wszyscy musimy go sprzątać.
Ona nie jest moją kucharką. Więc kiedy jestem głodny, mogę ugotować coś dla siebie. Mogę też ugotować coś dla niej , gdy nie jest w nastroju do gotowania lub jest zbyt zajęta, by to zrobić.
Dlaczego miałbym “pomagać” jej zmywać naczynia? Czy jadła z nich sama? Logiczne jest, że należy sprzątać bez oczekiwania pochwały.
Kiedy ostatni raz podziękowałeś swojej żonie za posłane łóżko? Za umyte podłogi? Za pachnącą zupę na stole? Każdego dnia wykonuje ona dziesiątki zadań, których często nawet nie zauważasz. Czy ty chcesz być wielbiony tylko za jedno z nich?
Czy jesteś gościem w swoim domu? Dlaczego oczekujesz, że będziesz traktowany jak gość? Gospodarz potrafi sam o siebie zadbać – to nie jest narzucona rola, ale przywilej wynikający z odpowiedzialności. Doceń to.




