Pewnego dnia w autobusie byłam świadkiem następującej sceny: młoda matka i jej dziecko stali, a kiedy pojawiło się wolne miejsce, natychmiast do niego podeszli. Matka usiadła, a dziecko dalej stało.
Być może nic by się nie stało, gdyby nie pewna starsza pani, która nie mogła się powstrzymać i postanowiła “podzielić się” ze wszystkimi swoją opinią.
– Wygodnie ci? Ty siedzisz, a twój biedny syn stoi. To tylko mały chłopiec kobieto!
Początkowo dziewczyna nic nie powiedziała i milczała, a wtedy następna kobieta postanowiła przyłączyć się do słów tamtej. Wówczas młoda matka nie mogła powstrzymać się od odpowiedzi:
– To nie wasza sprawa! Dziecko jest moje i wychowuję je tak, jak chcę! Mam się wstydzić tego, że wyrośnie na prawdziwego mężczyznę? Dziś pani na mnie krzyczy za to, że on stoi, a jutro będzie pani krzyczała na niego za to, że nie ustąpił pani miejsca!
Kobiety oczywiście próbowały powiedzieć kilka słów w swojej obronie, ale potem zamilkły. Musiały zdać sobie sprawę, że dziewczyna miała rację!




