Matka mojej synowej mówi : Sprzedamy twoje mieszkanie i kupimy osobne dla dzieci.

W dzisiejszych czasach modne jest użalanie się nad biednymi synowymi, które żyją pod jarzmem swoich teściowych.

Za każdym razem, gdy czytam kolejną historię, zauważam, że zawsze pojawiają się w niej skargi: teściowa wtrąca się we wszystkie aspekty życia, nie daje żyć, zmusza biednego, nieszczęśliwego męża do pomocy. A nawet – o zgrozo – przychodzi w odwiedziny! W dodatku zła teściowa nie akceptuje i nie lubi skromnej synowej.

Mam kilka pytań do żon moich synów.

1. Dlaczego, kiedy idziesz mieszkać w czyimś domu, jesteś zaciekle pewna, że od teraz będzie tak jak ty chcesz? Czy nie wiesz, że do cudzego domu nie idzie się na własnych zasadach? Ale ty to robisz.Wypowiadasz wojnę wszystkim, którzy się z tobą nie zgadzają.

Dom twojej teściowej nie jest twoim własnym domem, w którym byłaś kochana, pielęgnowana i wychowywana. W twoim własnym domu twoja matka pielęgnowała swoje dziecko. A ty, wypełniając swoją głowę wszelkiego rodzaju bzdurami, zwracasz  dziecko teściowej przeciwko jego własnej matce.

Nie możesz spokojnie żyć z matką swojego męża? Śmiało, wynajmij swój dom! O tak. Są różne okoliczności: remontujesz mieszkanie, które już kupiłaś; oszczędzasz na zaliczkę; nie masz pieniędzy; zaszłaś w ciążę i nie mając własnego kąta, postanowiłaś oznaczyć cudzy. Może powinnaś podziękować za tę możliwość mieszkania?

2. Kto ci powiedział, że twoja teściowa jest ci cokolwiek winna? Czy powinna siedzieć z wnukami, udostępniać ci swoją przestrzeń życiową, dzielić się półkami w lodówce, dawać ci prezenty i siedzieć cicho, żeby nie robić na złość tak wspaniałej osobie jak ty? Dlaczego miałaby wycofać się z życia swojego syna tylko dlatego, że ma on stałą młodą kobietę w twojej osobie?

Mój syn ożenił się właśnie z taką “wichrzycielką”: nawet się nie przywita, ale kiedy czegoś potrzebuje, to “dawaj, dawaj, dawaj”. Ostrzegałam go, że jeśli się z nią ożeni, nigdy nie zobaczy swojego spadku. Napisałam testament dla mojego siostrzeńca. Nie zostawię jej ani metra kwadratowego. Ponieważ ona nie zna swojego miejsca.

Nie kupiliśmy mieszkania dla tej dziewczyny. Próbowała, chodziła wokół mojego syna, myła podłogi w moim mieszkaniu. Tydzień przed ślubem przyniosła mi swojego laptopa i zaczęła mi wciskać opcje zamiany mieszkania. Śmiałam się do rozpuku. Na wszelki wypadek poszłam też spojrzeć w lustro, żeby sprawdzić, czy mam na czole wypisane słowo “głupa”.

Jej matka nie była lepsza. W dniu ślubu usiadła ze mną i zaczęła mną rządzić:

-Dobra! Wasze mieszkanie ma zostać zamienione, a dzieci mają kupić własne. Jeśli nie starczy wam pieniędzy na jednopokojowe mieszkanie dla was , zamieszkacie w naszym domu na wsi!. Zostałam wyrzucona z wesela za głośne przeklinanie matki panny młodej. Co za obelga: zła teściowa nie chciała mieszkać w cudzym domu! Co za tupet!

Uciekli do mojej matki, od złej teściowej, która odmówiła zamiany mieszkania. Ale tam też ….Moja synowa zaprosiła notariusza do domu mojej mamy , aby mogła podpisać jej pełnomocnictwo do dysponowania jej mieszkaniem. Poszłam do mamy, ona też nie jest głupia. Potem moja mama poprosiła ich, żeby się wyprowadzili. Nie od razu, ale dopiero wtedy, gdy synowa zaczęła żądać od mamy pieniędzy za notariusza.

Nigdy nie widziałam wnuka. Przyszła do mnie jeszcze w ciąży, trzęsąc brzuchem, prosząc o meldunek. Zarówno dla siebie, jak i dla dziecka. Odmówiłam. Obraziła się i powiedziała, że dopóki nie zostanie zameldowania, nie będę miała wnuka. Kto jest przez to gorszy? Ja? Nie.

Ona urodziła. Nie mogę zobaczyć wnuka, ale muszę dać im trochę pieniędzy na prezenty. Nie dam.

A co z jej rodzicami? Czyż nie przysięgały, że dla szczęścia córki zdejmą ostatnią koszulę? A gdyby synowa wygoniła matkę z mieszkania? A może tylko żmije-teściowe należy wyganiać z ich domów?

Teraz jest tak: biedna synowa wynajmuje mieszkanie, a teściowa-żmija mieszka w trzypokojowym mieszkaniu. Przecież nie ma to jak przegnać matkę i oddać jedno z mieszkań młodej rodzinie! Albo jeszcze lepiej – przepisać oba, ale nie synowi i wnukowi, tylko jego wybrance, dla pewności. I nie obchodzi ich, że mieszkanie mojej matki ma już spadkobiercę – tego samego siostrzeńca, następcę mojego zmarłego starszego brata. Nic ich to nie obchodzi.

Co jest moją winą?

Rate article
Wyznaj Sekret
Matka mojej synowej mówi : Sprzedamy twoje mieszkanie i kupimy osobne dla dzieci.